ADAS w realiach warsztatu: co blokuje, a co napędza wdrażanie usług?
magnific.com/fxquadroSamochody wyposażone w systemy ADAS coraz częściej trafiają do niezależnych warsztatów. Trend ten w kolejnych latach będzie się coraz bardziej nasilał. A to oznacza, że warsztaty muszą dostosowywać swoją ofertę do zmieniających się realiów rynkowych, choć wiąże się to z koniecznością pokonywania różnych barier.
- Warsztaty blacharskie i lakiernicze muszą mierzyć się z koniecznością kalibracji systemów ADAS, szybciej więc będą musiały zbudować niezbędne w tym obszarze kompetencje – jak wspierać branżę w przygotowaniach do tych nowych wyzwań serwisowych?
- Jak wygląda aktualna sytuacja rynkowo i co tak naprawdę blokuje warsztaty? Poznaj główne bariery i przeanalizuj wypowiedzi EXPERTów.
- 5 błędów najczęściej popełnianych podczas wdrażania obsługi systemów ADAS: nie wszystkie potknięcia są natury technicznej, zobacz z czym mierzyły się warsztaty i jaka była geneza problemów.
Systemy wspomagania kierowcy (m.in. kamery cofania, systemy monitorujące tzw. martwe pola, automatyczne hamowanie awaryjne, systemy utrzymania pasa ruchu) są już standardem w większości nowo rejestrowanych samochodów. Żeby te systemy bezpieczeństwa poprawnie działały, często wymagają kalibracji po ingerencji serwisowej.
Ze względu na dużą skalę tego zjawiska, nie mówimy już o niszy dla wybranych specjalistów. To codzienność praktycznie każdego warsztatu, który chce obsługiwać pojazdy, jakie można dziś spotkać na ulicy.
I właśnie w tym miejscu mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Technologia jest powszechnie dostępna, niezbędny sprzęt do jej serwisowania można kupić, szkolenia istnieją – a mimo to warsztaty wdrażają obsługę ADAS w bardzo nierównym tempie i z bardzo różną jakością.
Jedne inwestują kompleksowo i traktują kalibrację systemów bezpieczeństwa jako pełnoprawną usługę. Inne kupują tablet z oprogramowaniem diagnostycznym i ogłaszają „kalibrację ADAS” w cenniku, nie mając pojęcia, że np. ich przestrzeń robocza dyskwalifikuje poprawność jakiejkolwiek kalibracji.
Gdzie dziś naprawdę jesteśmy i co najbardziej blokuje warsztaty?
Diagnoza rynku warsztatowego w obszarze systemów ADAS wymaga przede wszystkim jednego rozróżnienia: między „ADAS w folderze oferowanych usług serwisowych” a „ADAS w realnej ofercie”. To 2 zupełnie różne światy.
W pierwszym mamy warsztaty, które formalnie deklarują obsługę systemów wspomagania kierowcy, bo mają tester diagnostyczny zdolny do komunikacji z modułami ADAS. W praktyce sprowadza się to najczęściej do odczytania kodów błędów i ich skasowania – bez faktycznej kalibracji, bez weryfikacji poprawności ustawienia czujników, bez dokumentacji procesu.
To nie jest serwisowanie ADAS. To, co najwyżej, serwisowanie diagnozy. W drugim świecie są warsztaty, które zainwestowały w kompletne stanowisko kalibracyjne, przeszkoliły personel, opracowały procedury i traktują każdą kalibrację jako udokumentowany, odpowiedzialny proces z jasno określonym wynikiem.
Tych jest wciąż mniej – ale ich liczba sukcesywnie rośnie. Nieco uogólniając, można przyjąć, że warsztaty blacharskie i lakiernicze, ze względu na specyfikę swojej pracy (naprawy powypadkowe), wcześniej zderzają się z koniecznością kalibracji i szybciej budują niezbędne w tym obszarze kompetencje. Warsztaty mechaniczne nierzadko wciąż traktują ADAS jako temat „na przyszłość”. Multispecjalistyczne serwisy sieciowe – ze względu na dostęp do szkoleń i wsparcie marek – są z reguły najlepiej przygotowane.
Arkadiusz Raczyński, ekspert ds. szkoleń i wsparcia technicznego w ZF Aftermarket, obserwuje ten rynek z perspektywy jednego z największych dostawców rozwiązań diagnostycznych. Jego diagnoza jest optymistyczna:
– Warsztaty coraz chętniej rozszerzają ofertę o obsługę systemów ADAS, ponieważ rośnie liczba pojazdów wyposażonych w zaawansowane systemy wsparcia kierowcy, a wiele napraw, nawet po wymianie szyby czy zawieszenia, wymaga dziś kalibracji czujników. Widać wyraźny trend profesjonalizacji rynku. Warsztaty inwestują nie tylko w sprzęt, ale również w szkolenia i cyfrowe narzędzia diagnostyczne.
Poznaj zdanie EXPERTa z ZF Aftermarket.
Kluczowe słowo w tej obserwacji to „trend” – kierunek jest właściwy, ale tempo i głębokość zmian są bardzo zróżnicowane. I właśnie tu kryje się sedno problemu. Gdy pyta się dostawców o główne bariery wdrożeń ADAS, odpowiedzi są zaskakująco spójne – i równie zaskakująco często pomijają cenę sprzętu jako czynnik numer jeden.
Koszt wyposażenia oczywiście ma znaczenie, ale warsztaty, które naprawdę chcą inwestować, zwykle potrafią go zaplanować. Głębsze bariery leżą gdzie indziej.
Bariery mentalne – strach przed odpowiedzialnością
ADAS to nie wymiana oleju. To usługa, której wynik ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo kierowcy, pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego.
Nieprawidłowo skalibrowana kamera przednia może sprawić, że system automatycznego hamowania awaryjnego zareaguje za późno lub w ogóle nie zareaguje. To ciężar odpowiedzialności, którego wielu właścicieli warsztatów świadomie unika – szczególnie jeśli nie czują się wystarczająco kompetentni, żeby ten proces kontrolować.
Ten mentalny blokujący czynnik jest niedoceniany w dyskusjach o rynku ADAS. Warsztat, który nie rozumie, co kalibruje i jak zweryfikować poprawność wyniku, racjonalnie odmawia tej usługi. Problem nie jest zatem wyłącznie w braku sprzętu czy pieniędzy – często jest w braku pewności, że robi się to właściwie.
Bariery organizacyjne – przestrzeń, której nie ma
Kalibracja systemów ADAS to nie jest czynność, którą można wykonać w przypadkowym miejscu warsztatu. Wymaga konkretnych warunków lokalowych: odpowiedniej ilości miejsca, właściwego oświetlenia czy braku zakłóceń elektromagnetycznych.
Zbigniew Lewandowski, manager Działu Diagnostyki i Wyposażenia Warsztatowego w Delphi, precyzuje te wymagania:
– Przestrzeń robocza musi zapewniać swobodę przemieszczania się wokół pojazdu. Bardzo istotna jest podłoga przestrzeni roboczej – musi być pozioma i gładka, aby przeprowadzić proces zgodnie z procedurą. Spełnienie minimalnych wymagań nie zapewnia komfortu, ale umożliwia pracę z systemem.
Poznaj zdanie EXPERTa z Delphi.
Problem w tym, że znaczna część polskich warsztatów to obiekty projektowane w innych czasach, dla innych potrzeb. Nierówna posadzka, słupy konstrukcyjne w złym miejscu, za mała przestrzeń między stanowiskami – to realia, z którymi spotykają się dostawcy przy każdym wdrożeniu.
Jak dodaje Zbigniew Lewandowski, zwykle przed zakupem warto umówić się na prezentację i zobaczyć w praktyce, jak działa system. Dzięki temu później łatwiej jest wygospodarować właściwą przestrzeń we własnym serwisie.
Bariery kompetencyjne – znikający ludzie
Rotacja pracowników w branży motoryzacyjnej jest zjawiskiem powszechnym. Warsztat, który zainwestuje w przeszkolenie mechanika z obsługi systemów ADAS, po kilku miesiącach może stanąć przed faktem, że ten pracownik odszedł do konkurencji lub otworzył własną działalność.
Wiedza, za którą zapłacono, znika razem z człowiekiem. To sprawia, że wiele warsztatów traktuje inwestycję w szkolenia ADAS jako ryzyko – tym większe, że technologia jest złożona, a jej opanowanie wymaga czasu.
Arkadiusz Raczyński wskazuje na systemowy charakter problemu:
– Główne bariery hamujące inwestycje warsztatów w obsługę systemów ADAS to nie tylko koszt samego wyposażenia, ale przede wszystkim rosnąca złożoność technologii i konieczność stałego podnoszenia kompetencji personelu. Kalibracja kamer, radarów czy lidarów wymaga odpowiednich procedur, precyzyjnych warunków warsztatowych oraz dostępu do aktualnego oprogramowania.
Bariery technologiczne – szybki postęp systemów ADAS
Jak słusznie zwraca uwagę Arkadiusz Raczyński, warsztaty obawiają się również szybkiego starzenia technologii i braku standaryzacji między producentami pojazdów. Dodatkowym wyzwaniem jest coraz większa ilość danych generowanych przez pojazdy i konieczność ich prawidłowej interpretacji. Dlatego kluczowe stają się rozwiązania wspierające diagnostykę, wizualizację i walidację systemów ADAS, które skracają czas pracy i zwiększają bezpieczeństwo napraw.
Bariery ekonomiczne – ROI niepewny, zlecenia nieregularne
Inwestycja w kompletne stanowisko do kalibracji ADAS – sprzęt, oprogramowanie, szkolenia, ewentualna adaptacja przestrzeni – to wydatek rzędu co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dla małego lub średniego warsztatu to poważna decyzja, która wymaga dokładnej kalkulacji zwrotu z inwestycji.
Problem w tym, że popyt na kalibracje jest nieregularny. Nie każdy samochód, który wjeżdża na stanowisko, wymaga kalibracji ADAS.
A w mniejszych miejscowościach, gdzie park pojazdów jest starszy, klienci z nowymi samochodami pełnymi czujników stanowią mniejszość. Warsztat może czekać tygodniami między zleceniami, które uzasadniałyby całe stanowisko.
– Ograniczeniem bywa miejsce, koszt wyposażenia, ale też zwykła codzienność i fakt, że wiele takich aut po prostu jeszcze nie trafia do niezależnych serwisów – podsumowuje Konrad Goławski, doradca techniczno-handlowy w Hella Polska.
Poznaj zdanie EXPERTa z Hella Polska.
Najczęstsze błędy na starcie
Dostawcy, którzy wdrożyli setki stanowisk ADAS w całej Polsce, widzą powtarzające się wzorce błędów. Ich diagnoza pokazuje, że największe problemy rzadko mają typowo techniczny charakter.
Błąd pierwszy: niedoszacowanie wymagań przestrzennych
Konrad Goławski wprost wskazuje na przestrzeń w warsztacie jako numer jeden wśród błędów organizacyjnych:
MOŻE ZAINTERESUJE CIĘ TAKŻE
– Najczęstszym błędem warsztatów wchodzących w serwis systemów ADAS jest niedoszacowanie wymagań lokalowych. Kalibracja wymaga płaskiej, poziomej powierzchni i odpowiednio dużej przestrzeni roboczej, a to w wielu serwisach okazuje się problemem. Dla części marek konieczne jest zachowanie bardzo konkretnych odległości i warunków ustawienia pojazdu oraz urządzeń.
Błąd drugi: kupno sprzętu bez planu
Konrad Goławski stawia sprawę jasno:
– Drugim typowym błędem jest przekonanie, że wystarczy sam zakup sprzętu. Natomiast bez odpowiednich procedur, szkoleń i warunków warsztatowych nie można mówić o poprawnej oraz bezpiecznej kalibracji systemów ADAS.
Sprzęt to warunek konieczny, ale niewystarczający. Warsztat, który kupi tablicę kalibracyjną i stojak, a nie opracuje procedur przyjmowania zleceń, dokumentowania wyników i postępowania w przypadku niepowodzenia kalibracji, wchodzi w obszar odpowiedzialności, z której nie zdaje sobie sprawy.
Błąd trzeci: ignorowanie aktualizacji
Zbigniew Lewandowski tłumaczy, jak wygląda kwestia oprogramowania w praktyce:
– Oprogramowanie w przypadku marki Delphi zawiera się w standardowej licencji testera diagnostycznego i nie wymaga dodatkowych opłat. Współpracuje ono również z urządzeniami innych producentów – pod warunkiem posiadania homologowanych tablic. Aktualnie, również po wygaśnięciu licencji, możliwe jest wykonywanie procedur ADAS w pojazdach niezabezpieczonych bramkami bezpieczeństwa. Warto jednak pamiętać, że brak aktywnej licencji pozbawia nas możliwości aktualizacji oprogramowania i baz danych, co po pewnym czasie uniemożliwia serwisom skorzystanie z pełnych możliwości oferowanych przez Delphi.
Innymi słowy: zaoszczędzony abonament może kosztować więcej w postaci niemożności obsłużenia nowych modeli pojazdów.
Błąd czwarty: traktowanie ADAS jako usługi dodatkowej, nie procesu
Warsztaty, które traktują kalibrację ADAS jak: „zamów, jeśli chcesz” – tracą kontrolę nad procesem. Kalibracja ADAS po wymianie szyby nie jest opcją do zaproponowania klientowi.
To wymóg, który wynika z bezpieczeństwa pojazdu. Warsztaty, które to rozumieją i wbudowują kalibrację jako obowiązkowy krok w proces naprawy unikają odpowiedzialności za pojazd zwrócony z nieskalibrowanymi systemami.
Błąd piąty: przekonanie o pełnej uniwersalności rozwiązań
Konrad Goławski precyzuje granice tego, co „działa ze wszystkim”:
– Systemy do kalibracji ADAS, takie jak rozwiązania Hella Gutmann, bez problemu radzą sobie z większością popularnych marek i w tym zakresie można mówić o pełnej uniwersalności. Inaczej wygląda to jednak przy nowych, często mało znanych markach chińskich, które dopiero pojawiają się na rynku, ponieważ tu nadal brakuje części procedur czy dedykowanych rozwiązań.
Rosnący udział chińskich marek na polskim rynku to wyzwanie, z którym dostawcy oprogramowania i sprzętu dopiero zaczynają się mierzyć. Warsztat, który kupi dziś system deklarowany jako „uniwersalny”, może za 2 lata odkryć, że 20% wjeżdżających aut to modele, dla których procedur jeszcze nie ma.
Co realnie napędza rynek ADAS
Skoro bariery są tak liczne, skąd bierze się wzrost wdrożeń? Bo rynek ten jednak rośnie – i to dość dynamicznie.
Rosnąca liczba pojazdów wymagających kalibracji. Każdego roku na polskich drogach przybywa dziesiątki tysięcy aut wyposażonych w systemy ADAS.
Każde zderzenie, każda wymiana szyby, każda naprawa zawieszenia w takim pojeździe potencjalnie wymaga kalibracji czujników. Popyt rośnie bez żadnych działań ze strony warsztatów – po prostu dlatego, że park pojazdów się zmienia.
Nacisk ubezpieczycieli i rzeczoznawców. Towarzystwa ubezpieczeniowe coraz częściej wymagają dokumentacji kalibracji systemów ADAS po naprawach powypadkowych.
Warsztat, który nie jest w stanie przeprowadzić kalibracji na miejscu lub jej udokumentować, traci zlecenia na rzecz konkurencji. To jeden z silniejszych bodźców ekonomicznych w tym segmencie.
Wzrost dostępności szkoleń i danych. Jeszcze 3–4 lata temu zdobycie rzetelnej wiedzy o kalibracji ADAS wymagało albo drogich szkoleń organizowanych przez producentów OEM, albo samodzielnego eksperymentowania. Dziś rynek szkoleń dla niezależnych warsztatów jest znacznie bogatszy. Zbigniew Lewandowski z Delphi dodaje konkretny przykład:
– W Delphi Academy w podwarszawskich Falentach nasi eksperci prowadzą prezentacje zarówno na specjalne życzenie, jak i w trakcie szkoleń z zakresu diagnostyki.
Profesjonalizacja niezależnych serwisów. Rynek konsoliduje się. Sieci niezależnych warsztatów wymuszają na swoich członkach standardy obsługi, które obejmują coraz częściej serwisowanie systemów ADAS. Warsztat, który chce być częścią takiej sieci, musi spełnić określone wymagania. To miękki, ale skuteczny mechanizm podnoszenia standardów.
Centralizacja oprogramowania i sztuczna inteligencja. Arkadiusz Raczyński wskazuje na kierunek, w którym zmierza technologia:
– Rynek zmierza w stronę centralizacji oprogramowania i systemów opartych na sztucznej inteligencji, co będzie dodatkowo zwiększać znaczenie kompetencji związanych z ADAS w niezależnych serwisach.
Uproszczone interfejsy, asystenci AI prowadzący mechanika przez procedurę kalibracji krok po kroku, automatyczna walidacja wyników – to kierunek, który może radykalnie obniżyć barierę kompetencyjną w ciągu kilku lat.
Jak zmienia się podejście warsztatów?
Jeszcze kilka lat temu dominowały pytania fundamentalne: o sens inwestycji; o to, czy klienci w ogóle będą wymagać kalibracji; czy rynek jest na to gotowy. Był to etap edukacji podstawowej.
Potem przyszły pytania ekonomiczne: o zwrot z inwestycji; regularność zleceń; opłacalność stanowiska w mniejszym warsztacie. Dziś coraz częściej padają pytania zupełnie innej kategorii: o efektywność, powtarzalność i dokumentację.
Warsztaty, które już wdrożyły ADAS, chcą robić to szybciej, z mniejszą liczbą błędów i z lepszym zabezpieczeniem w przypadku reklamacji. Pytają też o nowe marki chińskie, które zaczynają do nich trafiać, i o to, jak nadążyć za aktualizacjami procedur.
Jest to bez wątpienia zmiana fundamentalna. Rynek dojrzewa, a tempo tej dojrzałości wyraźnie przyspiesza. Arkadiusz Raczyński z ZF Aftermarket dostrzega ten trend w szerszym kontekście technologicznym:
– Coraz większym zainteresowaniem cieszą się rozwiązania umożliwiające szybszą analizę danych i integrację wielu sensorów jednocześnie.
Warsztaty, które już mają doświadczenie z ADAS, szukają dalszego zwiększenia efektywności, a nie tylko możliwości obsługi tego typu systemów.
Wnioski: co naprawdę decyduje o sukcesie?
ADAS przestaje być technologią dla wybranych i staje się rynkowym standardem, do którego niezależne warsztaty muszą się dostosować. Sam zakup nowoczesnego systemu kalibracyjnego nie gwarantuje jednak poprawności usług.
Kluczowe znaczenie mają również odpowiednie procedury, przeszkolony personel oraz właściwie przygotowana przestrzeń robocza. Warsztat wykonujący kalibrację ADAS bierze współodpowiedzialność za bezpieczeństwo pojazdu na drodze.
Dlatego niezbędne jest połączenie odpowiednich narzędzi z wiedzą i procedurami potwierdzającymi prawidłowe wykonanie usługi. Warsztaty, które świadomie zainwestują w kompetencje, technologię i organizację pracy, mają szansę zbudować silną pozycję na rynku rozwijającym się wraz z rosnącą liczbą nowoczesnych pojazdów.
Źródło: Materiały redakcyjne












