Mały kryzys dealerów aut. Duży spadek odwiedzin w salonach w II kwartale

Mały kryzys dealerów aut. Duży spadek odwiedzin w salonach Związek Dealerów Samochodów

Jak wykazała obserwacja ponad 463 tys. konsumentów, którzy odwiedzili łącznie 1,7 tys. salonów samochodowych, w II kwartale br. liczba wizyt w tego typu placówkach zmniejszyła się rdr. o 20,8%. Jednocześnie rdr. ubyło 20,6% unikalnych klientów. 

W badaniu uwzględniono też działające przy salonach serwisy mechaniczne i blacharskie. Odnotowane w nich spadki mocno wpłynęły na ogólne wyniki. W przypadku marek premium ruch zmalał aż o 30,7% rdr. Do tego w relacji rocznej ubyło 26,6% osób odwiedzających. Jednak autorzy badania przewidują, że ruch pomału wróci do salonów już w IV kwartale, bo klienci widzą spadek inflacji i mniej się jej obawiają. Do tego zaczną się szersze flotowe zakupy. Ponadto klienci indywidualni będą liczyć na wyprzedaże roczników i dodatkowe rabaty.

Z raportu, przygotowanego przez Związek Dealerów Samochodów (ZDS) i firmę technologiczną Proxi.cloud, wynika, że w II kwartale br. ruch w salonach samochodowych był o 20,8% mniejszy niż w analogicznym okresie ub.r.

Już od jakiegoś czasu słyszeliśmy od autoryzowanych dealerów, że mają coraz mniej klientów. Wynika to z kilku kwestii, jednak tą najbardziej oczywistą są rosnące koszty zakupu. Średnia cena auta wyjeżdżającego z polskiego salonu co miesiąc śrubuje kolejne rekordy. Obserwują to również klienci, którzy możliwie długo odwlekają decyzję o zmianie samochodu na nowy. Branża dealerska już zaczyna odczuwać te problemy, wcześniej spowodowane brakiem podaży, a ostatnio – topniejącym popytem – mówi Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów.

Autorzy badania zauważają, że z powodu inflacji Polacy bardzo ostrożnie podchodzą do zakupów, szczególnie dóbr większej wartości. Odkładają je, tak długo, jak tylko mogą, na przyszłość.

Obserwując sytuację, uważam, że szczególnie zintensyfikowało się to na przełomie I i II kwartału br. Moim zdaniem, potrwa to, co najmniej do początku IV kwartału, o ile w tym czasie nic negatywnego nie wydarzy się na rynku. Uważam też, że wtedy Polacy bardziej zaczną interesować się wyprzedażami roczników, a firmy będą zmieniać swoje wysłużone floty, więc ruch faktycznie może się zwiększyć. Jednak na pełne odbicie w tej kwestii raczej bym nie liczył w tym roku – komentuje Mateusz Chołuj, współautor badania z firmy technologicznej Proxi.cloud.

W badaniu zostały uwzględnione przedsiębiorstwa obejmujące również serwisy mechaniczne i blacharskie, funkcjonujące przy salonach sprzedaży. – Ze względu na przyjętą metodologię, autoryzowane serwisy musiały zostać utożsamione z salonami. Finalnie zmniejszenie liczby wizyt w tych punktach usługowych przełożyło się na spadek ogólnego poziomu odwiedzin salonów – tłumaczy ekspert z ZDS.

O ile decyzję o naprawie auta trudniej jest przesunąć w czasie, o tyle klienci mogą rezygnować z ASO na rzecz nieautoryzowanych serwisów, żeby zaoszczędzić. Przez inflację są podejmowane próby naprawiania pojazdów w tańszych warsztatach. Mówiąc wprost, wszystko sprowadza się do pieniędzy. Jednak jak tylko sytuacja się na rynku poprawi, można prognozować, że i ruch w warsztatach naprawczych się zwiększy – zauważa Miłosz Sojka z firmy technologicznej Proxi.cloud.

Natomiast w opinii Pawła Tuzinka, malejący ruch ogólnie w serwisach blacharsko-lakierniczych wynika bezpośrednio z zaostrzenia przepisów kodeksu drogowego. – Znaczne podwyżki kwot mandatów spowodowały, że ludzie jeżdżą ostrożniej. Zmniejszenie ogólnej liczby wypadków oraz stłuczek jest niezaprzeczalnie zjawiskiem pozytywnym społecznie, ale mającym wpływ na ilość likwidowanych szkód komunikacyjnych – stwierdza ekspert z ZDS.

Z badania wynika również, że ruch w salonach marek premium (9 uwzględnionych w raporcie) zmniejszył się w II kwartale br. o 30,7% rdr. W tym samym czasie salony marek wolumenowych (25) odnotowały spadek o 18,1% rdr. Paweł Tuzinek podkreśla, że marki wolumenowe zawsze cieszą się większą popularnością z powodu niższych cen, co w obecnych czasach ma szczególne znaczenie. Do tego częściej wybierają je przedsiębiorstwa, które są głównym odbiorcą nowych samochodów w Polsce. I to jest powodem różnicy między wynikami marek premium i tych drugich.

Obecnie można zaobserwować, że osoby bądź firmy, które wcześniej kupowały marki premium, zaczęły się rozglądać za pojazdami nieco tańszymi. Tym sposobem próbują niejako ominąć inflację, lecz nie jest to prosta sprawa, bo samochody ogólnie mocno zdrożały. I ten trend może zagościć u nas na dłużej, a przynajmniej do czasu, kiedy inflacja wyraźnie zacznie spadać i proces ten będzie faktycznie odczuwalny. Jednak nie będzie on krótki i stagnacja w salonach marek premium może potrwać dłużej. Chociaż ten trend może się zmienić, bo z innych rynkowych badań wiemy, że Polacy coraz mniej obawiają się inflacji. Spadek w ciągu ostatniego półrocza jest kilkuprocentowy. To dobry sygnał dla rynku – zwraca uwagę Mateusz Chołuj.

Do tego Paweł Tuzinek dodaje, że to, z czym obecnie mamy do czynienia, może być migracją z salonów marek premium do placówek marek wolumenowych. – Osoby, które ostatni raz zmieniały samochód przed pandemią czy kulminacyjnym okresem inflacji, mogą teraz dysponować budżetem podobnym do tego sprzed paru lat. I on już na auto marki premium nie wystarczy – analizuje prezes ZDS. 

Z raportu wiadomo też, że w II kwartale br. liczba klientów w salonach samochodowych spadła o 20,6% rdr. – Wstrzymywanie się z zakupem pojazdów z powodu inflacji nie dotyczy tylko nowych aut, ale też używanych. Z tą jednak różnicą, że kupno samochodu prosto z salonu zawsze wiąże się z większym wydatkiem, więc taka decyzja jest poważniejsza. Naturalną tego konsekwencją jest spadek ruchu, bo konsumenci i firmy nie widzą potrzeby odwiedzania tych placówek, skoro nie chcą niczego nabywać – uważa Miłosz Sojka.

Liczba klientów marek premium spadła w II kwartale br. o 26,6% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. W tym samym czasie rdr. ubyło 19% klientów marek wolumenowych. Autorzy raportu dostrzegają, że te straty w zbliżonych proporcjach pokrywają się ze spadkami ruchu w obu segmentach.

Cześć klientów odkłada decyzję o kupnie pojazdu premium do czasu obłożenia mniejszym ryzykiem. Sporo z tych samochodów jest kupowanych w leasingach bądź kredytach, a te ostatnio ciągle drożały. Dlatego też spadek w tym segmencie jest wyższy. Jednak zapowiadana obniżka stóp procentowych i spadek inflacji mogą za chwilę odwrócić tę tendencję – objaśnia Miłosz Sojka.

Ponadto raport wykazał, że w II kw. br. średnia liczba odwiedzonych salonów samochodowych wyniosła 1,35. Rok wcześniej również była na poziomie 1,35.

Klienci, którzy decydują się na zakup nowego auta, odwiedzają mniej więcej taką samą liczbę salonów. Pamiętajmy, że w I kwartale 2022 roku, czyli w okresie znaczących przerw w łańcuchach dostaw, odwiedzanych było średnio tylko 1,16 różnych salonów samochodowych, czyli dużo mniej niż obecnie. Po zwiększeniu dostępności aut potencjalni nabywcy raczej wracają do poprzednich nawyków, lecz jest już ich zdecydowanie mniej niż przed rokiem – zaznacza Mateusz Chołuj.

Według analizy II kw. br. cechował się również znaczącym przesunięciem pory odwiedzin względem I kw. br. To wynikało bezpośrednio ze zmiany sezonu roku i „wydłużenia dnia”. Wybór dni tygodnia na wizytę w salonie zmienił się nieznacznie, na poziomie maksymalnie 1 p.p. Sprawdziła się natomiast prognoza dotycząca spadku zainteresowania sobotnimi wizytami w salonach, w trakcie cieplejszych miesięcy II kw. 

Zmiana preferencji godzinowych wynika z naturalnego cyklu dobowego. Dłuższy dzień zdaje się sprzyjać wizytom w salonach, choćby ze względu na naturalne światło, którego nie da się zastąpić w momencie wyboru koloru lakieru czy tapicerki. Natomiast potwierdzona prognoza dotycząca spadku zainteresowania sobotnimi wizytami w cieplejszych miesiącach wynikała z prozaicznego powodu. Lato zdecydowanie sprzyja innym aktywnościom, na które część ludzi woli poświęcić wolne od pracy soboty – twierdzi Paweł Tuzinek.

Jak przewiduje Mateusz Chołuj, w drugiej połowie roku ruch w salonach może się poprawić, o ile nic negatywnego znowu nie wydarzy się na rynku. To może być już widoczne na początku IV kw. br. Polacy, którzy odłożyli decyzję o zakupie nowego pojazdu, zaczną szukać wyprzedaży roczników i akcji rabatowych.

Do salonów odważniej powinny też ruszyć firmy na zakupy flotowe. To może zwiększyć ruch, ale ogólnie sytuacja dalej będzie na minusie, choć już nie na tak dużym, jak teraz. Uważam też, że dealerzy po tym słabym dla nich okresie będą bardziej skłonni dawać rabaty, szczególnie w segmencie premium, co trochę podreperuje sytuację – prognozuje ekspert z firmy technologicznej Proxi.cloud.

Z kolei Paweł Tuzinek nie spodziewa się znaczącego pogłębienia i tak dużego już spadku wizyt w salonach. Kolejne dwa kwartały 2023 roku mogą okazać się okresem poprawy ruchu.

Oczywiście najwięcej wizyt można przewidywać na przełomie IV kw. br. i I kw. 2024 roku, ze względu na wyprzedaże rocznika, które już wróciły po pandemicznej przerwie. Wtedy powinien być największy ruch. Zakładam, że wówczas pojawią się w salonach również te osoby, które zrezygnowały z wizyt w ostatnich miesiącach, licząc właśnie na przeczekanie górki inflacji oraz wysokich cen – podsumowuje prezes Związku Dealerów Samochodów.

Źródło: Związek Dealerów Samochodów

Tagi artykułu

autoExpert 05 2024

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę