Jakie pułapki mogą czekać na przewoźników w umowach?

Jakie pułapki mogą czekać na przewoźników w umowach? Freepik_com.jpg

W branży tak dynamicznej jak sektor TSL nietrudno o nieuwagę w czytaniu umów. Niedbalstwo może być brzemienne w skutkach, jeśli zleceniodawca wykaże się dużą „kreatywnością” w zakresie kar umownych. Ekspert TC Kancelarii Prawnej – Maurycy Kieruj – podpowiada, o czym pamiętać, by nie wpaść w pułapkę kar umownych i uniknąć dochodzenia swoich praw przed sądem.

Czytanie umów przed złożeniem podpisu jest oczywistością w każdej sytuacji, ale diabeł tkwi w szczegółach. Nie wszystkie zapisy brzmią absurdalnie lub wyjątkowo niekorzystnie, a mimo to mogą być niezgodne z prawem przewozowym i narazić przewoźnika na szkodę. W ewentualnym sporze taką niezgodność trzeba jednak udowodnić, a nie ma obowiązku zawierania umów transportowych na piśmie. Przewoźnik lub spedytor powinien jednak do tego dążyć, mając na uwadze swoje dobro.

W razie sporu, to właśnie umowa przewozu, w której znalazły się warunki realizacji zlecenia, będzie podstawowym dowodem w sądzie. Chcąc uniknąć tych konsekwencji, trzeba dokładnie zapoznać się z jej treścią przed przyjęciem zlecenia – radzi ekspert.

O tym pamiętajmy podczas czytania umowy przewozu

Podstawową kwestią jest ustalenie jasnych i jednoznacznych wymagań dotyczących przewozu – w tym czasu dostawy, rodzaju i ilości przewożonych towarów i ogólnych warunków transportu. W zakresie kar umownych, kluczowe jest zwrócenie uwagi na klauzule, w szczególności ich wysokość. Nałożona kara powinna być adekwatna do wartości ładunku i potencjalnych strat poniesionych w związku z nieterminowym dostarczeniem, utratą lub zniszczeniem towaru. To częsty kruczek, który wykorzystują zleceniodawcy.

Równie istotne są okoliczności, w jakich kara może zostać nałożona. Z tego względu w treści umowy dobrze jest uwzględnić zapis o zdarzeniach losowych, które mogą wpłynąć na prawidłowe wykonanie zlecenia. Mowa o trudnych warunkach atmosferycznych, opóźnieniach w ruchu drogowym lub awariach pojazdu, których nie można było przewidzieć. To pozwoli uniknąć sytuacji, w której przewoźnik będzie zmuszony do zapłaty wysokiej kary umownej z powodu okoliczności, na które nie ma wpływu. 

Przyjmowanie zleceń z niewielkim zapasem czasowym pomiędzy terminami rozładunku w jednym miejscu i załadunku w drugim, mimo iż kuszące biznesowo, powinno ustąpić miejsca racjonalnemu uwzględnieniu odpowiedniego zapasu na nieprzewidziane sytuacje – podpowiada Maurycy Kieruj.

Po zawarciu umowy, warto też śledzić postęp jej realizacji i pozostawać w stałym kontakcie z wykonawcą lub kierowcą. Dzięki temu można uniknąć sytuacji, w której wykonawca nie jest w stanie dostarczyć towaru na czas.

„Mały druk” a ważność kar umownych

To, w jaki sposób kara zostanie opisana w umowie ma znaczenie, ale niekoniecznie w odniesieniu do wielkości druku. Jej treść powinna być jasno i wyraźnie określona w umowie, aby strony dokładnie wiedziały, za co grozi jej nałożenie. Użycie drobnego druku może sugerować chęć ukrycia kary przed zleceniobiorcą, ale jako takie nie czyni kary nieskuteczną. Kluczowe są jej zapisy, które muszą być w pełni zrozumiałe i jasne w swoim wydźwięku.

Podpis pod umową w domyślę świadczy o zgodzie, ale jeśli kara umowna została przedstawiona w sposób niedostatecznie czytelny lub w celu wprowadzenia w błąd drugiej strony, jej zasadność można podważyć. W tej sytuacji kara umowna może zostać uznana za rażąco niewspółmierną w stosunku do szkody, której miała zapobiegać, a tym samym niezgodną z zasadami współżycia społecznego – tłumaczy Maurycy Kieruj.

Kara umowna pisana małym drukiem może więc być skuteczna, jeśli została jasno i wyraźnie określona w umowie, a strony zostały o niej poinformowane i wyraziły na nią zgodę. Sam fakt istnienia zapisów wyrażonych w umowie drobnym drukiem nie daje podstaw do podważenia zasadności nałożonej kary.

Czy wysokość kary umownej można zmniejszyć?

Rażąco wysokie kary umowne bywają powodem odstąpienia od umowy przewozu, ale na ich wysokość można wpływać zarówno przed podjęciem zlecenia, jak i po jego realizacji. Najlepsze z punktu widzenia zleceniobiorcy jest zmniejszenie kary na etapie negocjacji warunków umowy. Argumentem może być wartość ładunku lub przepisy prawa, które ograniczają wysokość kar. Zleceniodawca może, ale nie musi dokonać zmian – jeśli mimo to przewoźnik zdecyduje się zrealizować transport, powinien mieć na uwadze, że w razie problemów sprawa może skończyć się w sądzie. W takiej sytuacji warto zawczasu skonsultować się z radcą prawnym, który oceni szanse podważenia zasadności kary w razie jej nałożenia.

W niektórych umowach spotkać się można z próbą wielokrotnego karania za to samo uchybienie. W poniższym przypadku, który wpłynął do TC Kancelarii Prawnej, sąd dopuścił wyłącznie opłatę 200 euro za dzień opóźnienia załadunku:

“Nieterminowe podstawienie środka transportu na załadunek lub rozładunek lub niepodjęcie zlecenia upoważnia Zleceniodawcę do anulowania zlecenia i obciążenia karą umowną w następującej wysokości: 10% kwoty frachtu za nieterminowe postawienie auta z przyczyn leżących po stronie przewoźnika, 100% kwoty frachtu oraz obowiązek zwrotu kosztów podstawienia zastępczego środka transportu i wszelkich innych poniesionych kosztów za anulowanie zlecenia przez przewoźnika w dniu lub w przeddzień załadunku, 200 euro za każdy dzień opóźnienia w załadunku/rozładunku towaru”.

Przepisy pozwalają zredukować wysokość kary lub stwierdzić jej nieskuteczność, jeśli jest niezgodna z umową. Mowa o sytuacji, gdy kara umowna jest wprowadzona w sposób nieczytelny lub wprowadzający w błąd bądź jej nałożenie nie ma żadnych racjonalnych przesłanek i jest niezgodnie z zasadami współżycia społecznego. Przykładem kary z kategorii absurdalnych, z którą spotkali się eksperci z TC Kancelarii Prawnej, jest:

„Zleceniobiorca zobowiązuje się również do zapewnienia, aby kierowca (jako przedstawiciel Zleceniodawcy przed klientami) zachowywał się kulturalnie i profesjonalnie zarówno na miejscach załadunku i rozładunku towaru jak i w bezpośrednich okolicach tych miejsc. Naruszenie obowiązków wskazanych w niniejszym punkcie upoważnia Zleceniodawcę do nałożenia na Zleceniobiorcę kary umownej w wysokości uzgodnionego frachtu”.

Kulturalne zachowanie kierowcy trudno zakwalifikować jako dodatkowe zobowiązanie do umowy przewozu. Jest to ponadto okoliczność bardzo subiektywna, stąd taką karę umowną uznać należy za nieskuteczną. Podstawą do podważenia kary jest również sformułowanie jej w sposób, który zakłada nierówność stron: 

„Brak pisemnej odmowy przyjęcia zlecenia przez Zleceniobiorcę (przewoźnika) w ciągu pół godziny od jego otrzymania oraz brak zastrzeżeń Zleceniobiorcy (przewoźnika) co do treści warunków zlecenia i wszystkich powyższych postanowień w ciągu pół godziny od jego otrzymania automatycznie oznacza dobrowolne i świadome zawarcie umowy przewozu na podstawie tego zlecenia i wszystkich jego postanowień”.

Zapis ten jest nieskuteczny, gdy potencjalny przewoźnik z kontrahentem nie mają ze sobą stałych stosunków gospodarczych. Podstawowym argumentem przeciwko temu postanowieniu umownemu jest nierówne traktowanie stron.

Niezależnie od przesłanek do zmniejszenia kary, skuteczność w tym zakresie zwiększy szybkie działanie i profesjonalne wsparcie, radzi ekspert TC Kancelarii Prawnej Maurycy Kieruj:

Konsultacja z radcą prawnym pomoże nam określić, czy kary można uniknąć lub ją zmniejszyć i jakie kroki są konieczne, żeby wdrożyć te działania. Ta zasada działa też w drugą stronę – o radę warto zwrócić się jeszcze przed podpisaniem umowy, jeśli jej zapisy, zwłaszcza zakresie kar, budzą wątpliwości.

Źródło: TC Kancelaria Prawna

Tagi artykułu

autoExpert 06 2024

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę