Elektromobilność – To się opłaca!

PSPA/KOZK
11.4.2022
Reklama
Reklama

Biorąc pod uwagę całkowity koszt posiadania (TCO), samochody elektryczne są bardziej opłacalne niż pojazdy spalinowe. Tak wynika z analizy przeprowadzonej przez elektromobilni.pl i INFO-EKSPERT. Różnice w zależności od modelu mogą wynosić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych na korzyść pojazdów zasilanych z akumulatorów.

Pierwsza w Polsce kampania społeczna wspierająca rozwój rynku samochodów elektrycznych elektromobilni.pl wraz z firmą INFO-EKSPERT na przykładzie trzech modeli z popularnych segmentów dokonały analizy kosztów związanych z zakupem, użytkowaniem i utratą wartości wariantów elektrycznych (BEV – ang. Battery Electric Vehicle), spalinowych (ICE – ang. Internal Combustion Engine) oraz hybrydowych (HEV – ang. Hybrid Electric Vehicle). Autorzy kalkulacji przyjęli roczny przebieg na poziomie 20 000 km oraz 3-letni okres eksploatacji.

Reklama

Pierwszy pojazd wzięty pod uwagę w zestawieniu to kompaktowy Lexus UX w wersjach 300e (elektryczny), UX 250h (hybrydowy) oraz UX 200 (benzynowy). W przypadku japońskiego producenta koszty ubezpieczenia oraz 3-letniej eksploatacji są na zbliżonym poziomie cenowym. Znaczące różnice na korzyść pojazdu elektrycznego (BEV) ujawniają się w przypadku paliwa/energii oraz serwisu. Właściciele wersji zeroemisyjnej zapłacą o 142,7% mniej za paliwo/energię niż gdyby użytkowali wariant hybrydowy (HEV), a w przypadku wersji z silnikiem spalinowym (ICE) oszczędność wyniesie aż 202,2%! Koszty serwisu BEV będą także mniejsze niż w przypadku HEV i ICE (odpowiednio 1463 zł, 2849 zł oraz 2925 zł). Ostatecznie całkowity koszt posiadania (TCO – ang. Total Cost of Ownership) w trzyletnim okresie, jest najniższy w przypadku elektrycznej wersji kompaktowego Lexusa – 80 711 zł w stosunku do 88 953 zł wersji hybrydowej (8,7 proc. więcej) i ponad 88 tys. wariantu benzynowego (ponad 8 proc. więcej).

Drugim pojazdem ujętym w zestawieniu był Hyundai Kona. Analiza w tym przypadku wykazała różnicę o 19,7%, w całkowitych kosztach posiadania, przemawiającą za wariantem elektrycznym w odniesieniu do wersji benzynowej i aż o 24,9% w parze z hybrydą (HEV). BEV koreańskiego producenta uzyskuje największą przewagę na polu w odniesieniu do zużycia paliwa i energii – 166,7% różnicy na korzyść w porównaniu z hybrydą i ponad 215,7% z wersją benzynową. Przy zbliżonych kosztach eksploatacji oraz serwisu TCO Kony BEV wynosi 48 960 zł w stosunku do 61 130 zł (HEV) i 58 608 zł dla (ICE).  

W zestawieniu Mustangów – trzeciego przyjętego do obliczeń pojazdu opcja elektryczna również wygrywa ze spalinowym konkurentem niskimi kosztami eksploatacji. W trakcie 3 lat użytkowania modelu Mach-E oszczędności serwisowe wynoszą ponad 3600 zł, niemal tyle samo w przypadku eksploatacji i ponad 33,6 tys. w energii/paliwie. Dlatego TCO dla wersji benzynowej V8 to 185 595 zł, a zeroemisyjnej 157 867 zł, co oznacza blisko 17,6 proc. różnicę na korzyść BEV.

– Program „Mój elektryk” diametralnie zmienił postrzeganie BEV w kontekście TCO. Maksymalna kwota dofinasowania dla samochodów osobowych, możliwa do uzyskania zarówno przez przedsiębiorców jak i osoby fizyczne, powoduje, iż całkowite koszty posiadania ICE versus BEV mogą już przemawiać na korzyści samochodów bateryjnych. Istotnym czynnikiem są również koszty energii elektrycznej, które, obok wielkości zużycia, w sposób kluczowy definiuje ich stawka. Akumulowanie energii z wykorzystaniem własnej infrastruktury na poziomie około 80% zużycia umożliwia osiągniecie TCO pojazdu bateryjnego poniżej tożsamego pojazdu napędzanego silnikiem spalinowym – argumentuje Cezary Spychała, specjalista ds. TCO z firmy Info-Ekspert.

Warto podkreślić, że obecne ceny paliw są pochodną sytuacji geopolitycznej w Europie, a ta przekłada się na niestabilność cen na rynkach globalnych. Zaburzone po raz kolejny łańcuchy dostaw spowodowały znaczące zwiększenie hurtowych i detalicznych kosztów zakupów paliw ropopochodnych. Należy jednak podkreślić, że nawet przy wariancie optymistycznym, zakładającym powrót do cen detalicznych paliw jeszcze z początku marca br., TCO nie staną się niższe dla samochodów spalinowych. Analizy sprzed podwyżek jasno wykazywały, że mimo tańszego paliwa, różnice w zależności od modelu wynosiły od 4 do niemal 20% na korzyść wariantów zeroemisyjnych.

Nie tylko oszczędna jazda

Reklama

Eksploatacja BEV to nie tylko oszczędności na ładowaniu i wymierne korzyści dla prywatnych użytkowników. Klienci instytucjonalni mogą również liczyć na dodatkowe benefity z tytułu użytkowania e-samochodów. Im także przysługuje bezzwrotna dotacja od 18 750 do nawet 70 000 zł, w zależności od kategorii homologacyjnej pojazdu, w ramach rządowego programu „Mój elektryk”, zarządzanego i nadzorowanego przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Ponadto, pojazd elektryczny użytkowany prywatnie, ale w ramach działalności gospodarczej, podlega odliczeniu 50 proc. podatku VAT od kosztów eksploatacyjnych poniesionych na cele firmowe, czyli tak jak w przypadku tradycyjnych samochodów. Co ważne w przypadku e-pojazdów możliwy jest odpis amortyzacyjny zgodnie z ustalonym limitem 225 000 zł, a nie 150 000 zł – jak jest w przypadku samochodów konwencjonalnych.

– Samochody całkowicie elektryczne zostały również zwolnione z akcyzy. Dodatkowy atut stanowi wyższy limit amortyzacyjny na gruncie ustawy o podatku dochodowym, który wynosi 225 tys. zł., zamiast 150 tys. zł. Wymierne oszczędności finansowe mogą przynieść również przywileje ustawowe, takie jak prawo do darmowego parkowania w płatnych strefach czy też możliwość nieograniczonego wjazdu do stref czystego transportu – wylicza Jan Wiśniewski, Dyrektor Centrum Badań i Analiz, Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA).  

Plus ekologia

Do zalet podatkowych, finansowych i eksploatacyjnych, dochodzą również kwestie ekologiczne. BEV zasilane energią ze źródeł odnawialnych mogą być w 100 proc. zeroemisyjne w zakresie CO2, a to przyczynia się do spowolnienia negatywnych zmian klimatu za które poprzez szkodliwe emisje odpowiada transport. Auta elektryczne ograniczają także natężenie hałasu zwłaszcza przy mniejszych prędkościach przejazdowych. Wyniki projektu „ELAB – Miasto Czystego Transportu”, realizowanego przez PSPA wraz z 12 partnerami, wskazują, że przy prędkości 40 km/h średnia wartość poziomu ekspozycyjnego związana z poruszaniem się BEV w przypadku lekkich pojazdów dostawczych jest niemal dwukrotnie niższa.  

Liczby nie kłamią

Fakt, że zeroemisyjny transport ma sens, widać choćby po dynamice rejestracji nowych e-samochodów. Według Licznika Elektromobilności – uruchomionego przez PZPM i PSPA – na koniec lutego 2022 roku, w Polsce było 42 711 osobowych i użytkowych samochodów z napędem elektrycznym. Od początku br. ich liczba zwiększyła się o 3177 sztuk, tj. przybyło o 71% więcej niż w analogicznym okresie 2021 r. Dynamiczny wzrost udziału ekologicznych wersji pojazdów widać także w pozostałych krajach Europy. BEV stanowiły 18 proc. wszystkich rejestracji samochodów, a ich rynkowy udział zwiększył się o 10,5 proc. w stosunku do 2020 roku.

– Na polskim rynku widzimy prawdziwy wysyp elektrycznych modeli. Gdy w 2017 roku wydawaliśmy pierwszą edycję katalogu EV, na rynku dostępnych było jedynie 33 modele BEV i PHEV. Rok później było to 35, a w 2019 roku 46. Prawdziwa rewolucja zaczęła mieć miejsce w 2020 roku, kiedy to na rynku pojawiło się łącznie 101 modeli. Obecnie oferta składa się z blisko 190 pojazdów, a w 2023 roku może ona zwiększyć się nawet do 500. Dzięki uruchomionemu przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) programowi wsparcia „Mój elektryk”, prywatni i instytucjonalni nabywcy e-samochodów mogą liczyć na bezzwrotne dofinansowanie nawet do 27 tysięcy złotych (w odniesieniu do samochodów osobowych) – komentuje Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający, Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA).  

Średniej wielkości samochód elektryczny kupiony w salonie, z ekonomicznego punktu widzenia, jest bardziej interesującym rozwiązaniem od odmiany spalinowej, biorąc pod uwagę cały cykl posiadania oraz czynniki ekologiczne. Takie wnioski płyną z ostatniego badania przeprowadzonego przez Europejską Organizację Konsumentów (BEUC) . Zdaniem ekspertów z BEUC, kompaktowe e-pojazdy typu BEV są obecnie najtańszym układem napędowym, uwzględniając całkowity koszt posiadania TCO. W segmencie pojazdów małych – głównie miejskich oraz dużych, ta rentowność zostanie osiągnięta odpowiednio w 2024 i 2026 roku . Europejskie prognozy przewidują także, że samochody o napędzie elektrycznym zdominują sprzedaż nowych pojazdów najprawdopodobniej jeszcze z końcem bieżącej dekady. To zaś pozwoli szybko oraz efektywnie zmniejszyć emisje z floty nowych pojazdów, jednocześnie dając znaczne i długoterminowe oszczędności dla konsumentów.  

Źródło: Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) / Krajowy Ośrodek Zmian Klimatu (KOZK)

Reklama

O Autorze

autoEXPERT – specjalistyczny miesięcznik motoryzacyjny, przeznaczony dla osób zajmujących się zawodowo naprawą, obsługą, diagnostyką i sprzedażą samochodów oraz produkcją i sprzedażą akcesoriów motoryzacyjnych, części zamiennych i materiałów eksploatacyjnych.

Tagi artykułu

Zobacz również

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę
Reklama