Zdaniem EXPERTa: Mateusz Lecyk, dyrektor operacyjny i menadżer działu osobowego, Kaliński – Układy Wydechowe – jak Euro 7 zmieni podejście do projektowania układów wydechowych

Zdaniem EXPERTa: Mateusz Lecyk, Kaliński – Układy Wydechowe Raven Media
22.9.2026

Poznaj zdane EXPERTa: Mateusz Lecyk, dyrektor operacyjny i menadżer działu osobowego, Kaliński – Układy Wydechowe, opowiada jak norma Euro 7 zmieni podejście do projektowania układów wydechowych.

– Moim zdaniem Euro 7 nie wymusi realnych zmian w konstrukcji układu wydechowego. Normy są już na tyle wysokie, że w obrębie samego układu wydechowego niewiele jest jeszcze do poprawienia – tym bardziej że dla samochodów osobowych i dostawczych limity emisji spalin zostały zachowane na poziomie Euro 6e – mówi Mateusz Lecyk, dyrektor operacyjny i menadżer działu osobowego w firmie Kaliński – Układy Wydechowe.

Prawdziwa zmiana dotyczy natomiast sposobu pomiaru cząstek stałych. Próg zostanie obniżony z 23 do 10 nanometrów, co oznacza objęcie kontrolą również ultra drobnego pyłu, który nie był wykrywalny przy użyciu dotychczasowych metod.

– Z tym pomiarem już dziś jest problem w krajach, takich jak Niemcy, Szwajcaria, Belgia, Holandia czy Czechy, gdzie jest on sprawdzany podczas corocznego przeglądu technicznego. Przekroczenie norm powoduje konieczność wymiany filtra cząstek stałych na nowy – sama regeneracja w tym zakresie nie jest już wystarczająca – wyjaśnia ekspert z firmy Kaliński – Układy Wydechowe.

Od tłumika do zestawu katalizatorów

Konsekwencją zaostrzenia progu pomiaru może być pojawienie się w układach wydechowych dodatkowego elementu filtrującego. Według Mateusza Lecyka konstrukcyjnie najkorzystniejszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie drugiego filtra cząstek stałych, umieszczonego na końcu układu, którego zadaniem byłoby wyłapywanie najdrobniejszego pyłu.

– Myślę, że z takim rozwiązaniem będziemy mieli do czynienia już w niedługim czasie – ocenia Lecyk.

Euro 7 wprowadza też kontrolę zanieczyszczeń, które dotychczas nie były monitorowane – podtlenku azotu i amoniaku. Jak podkreśla przedstawiciel firmy Kaliński – Układy Wydechowe, na razie trudno jednoznacznie określić, jak wpłynie to na konstrukcję układu wydechowego, ale branża ma już częściowo gotowe rozwiązania.

Już dziś w wielu pojazdach stosowany jest katalizator ASC, którego zadaniem jest wyłapywanie pozostałości zanieczyszczeń powstających w procesie redukcji tlenków azotu w katalizatorze SCR przy reakcji z AdBlue. Katalizatory amoniaku są z kolei od pewnego czasu spotykane w pojazdach ciężarowych, więc – jak zaznacza Mateusz Lecyk – dołożenie analogicznego wkładu na końcu układu wydechowego w autach osobowych czy dostawczych nie powinno stanowić większego problemu technologicznego. Wnioski, jakie płyną z tych obserwacji, są dość jednoznaczne:

– Układ wydechowy obecnie jest bardzo rozbudowany i możemy się spodziewać, że miejsca na zwykły tłumik już nie będzie. Cały układ stanie się zestawem katalizatorów i filtrów cząstek stałych, a tłumik będzie rzadkością – podsumowuje ekspert z firmy Kaliński – Układy Wydechowe. 

Wydłużona trwałość i wyzwania diagnostyki w czasie rzeczywistym

Jedną z najważniejszych zmian, jakie wprowadza nowa norma, jest właśnie wydłużenie okresu, w którym producent musi zagwarantować zgodność pojazdu z normami emisji. Jak przypomina Mateusz Lecyk, w Euro 6 był to okres 100 tysięcy kilometrów lub 5 lat, natomiast w Euro 7 wymóg ten wzrasta do 200 tysięcy kilometrów lub 10 lat.

– Dla nas oznacza to wydłużenie okresu, w którym trzeba dbać o pojazd i układ wydechowy, więc teoretycznie będziemy mieli więcej klientów – zauważa przedstawiciel firmy Kaliński – Układy Wydechowe, wskazując jednocześnie drugą stronę medalu tej zmiany.

Systemy pokładowe mają bowiem obowiązek monitorowania emisji w czasie rzeczywistym, co zwiększy liczbę pojazdów, jakie będą trafiać do serwisu, bo nawet drobne odchylenia od normy będą wychwytywane przez sterownik, skutkując częściej pojawiającą się kontrolką Check Engine.

– Niestety diagnostyka tych pojazdów i jej trafność będzie dość trudna, gdyż systemów odpowiedzialnych za emisję będziemy mieli wiele, a koszty na pewno wzrosną – ocenia Mateusz Lecyk. I jednocześnie zastanawia się, czy wprowadzane zmiany nie wykraczają poza czysto techniczny wymiar tematu: – Narzuca się bowiem pytanie, czy mamy tu jeszcze do czynienia tylko z ochroną środowiska, czy już z przemysłem – bo liczba wymienianych komponentów będzie większa, cykl życia produktu krótszy, a produkcja kolejnych części zamiennych to przecież również emisja CO2. Można dodać z przymrużeniem oka, że Excel będzie „świecił na zielono” zarówno u producentów, jak i w serwisach.

Tagi artykułu

autoExpert 09 2026

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę