Stary park, nowe technologie – oświetlenie samochodowe na rozdrożu

Oświetlenie samochodowe: stary park, nowe technologie stock.adobe.com/RomanR

Technologia oświetleniowa rozwija się równie dynamicznie jak inne elementy wyposażenia współczesnych samochodów. W najnowszych na rynku modelach znajdują się dziś takie rozwiązania, jak reflektory matrycowe, laserowe i cyfrowe, które potrafią „wycinać” z wiązki światła nadjeżdżające auta i wyświetlać znaki na asfalcie. Na półkach polskich dystrybutorów części i w zamówieniach warsztatów wciąż jednak królują zwykłe żarówki halogenowe, choć na popularności zyskuje coraz bardziej również technologia LED.

Powiązane firmy

M-TECH POLAND Sp. z o.o.
  • Auto na polskim podnośniku ma średnio 16 lat – to dlatego halogen wciąż rządzi w zamówieniach, mimo że LED i matryce coraz śmielej wjeżdżają do warsztatów.
  • Jedna przepalona dioda = wymiana całego reflektora? Sprawdź, dlaczego naprawa lampy LED wygląda dziś zupełnie inaczej niż wymiana zwykłej żarówki.
  • Eksperci M-TECH, WESEM i HORPOL zdradzają, co realnie zamawiają dziś warsztaty i gdzie rodzi się popyt jutra.

Twardych danych o wartości i strukturze sprzedaży oświetlenia samochodowego w Polsce brakuje – ani producenci, ani dystrybutorzy nie publikują szczegółowych statystyk w podziale na technologie. Obraz rynku można jednak zbudować na podstawie szacunków i informacji od dystrybutorów produktów oświetleniowych oraz danych o parku pojazdów.

A te nie pozostawiają wątpliwości: w zamówieniach warsztatów wciąż dominuje tradycyjne oświetlenie halogenowe. Kluczem jest wiek aut.

Z danych IBRM Samar wynika, że pomimo rekordowej liczby rejestracji nowych samochodów osobowych w 2025 r. (597 428 szt.) i niższego poziomu importu średni wiek samochodu osobowego w Polsce wzrósł o 0,08 roku – do 16,24 roku. Na koniec ubiegłego roku w Polsce zarejestrowanych było 21,077 mln samochodów osobowych, co oznacza, że w ciągu roku park powiększył się o ponad 508 tys. sztuk.

Do Polski sprowadzono 855 587 samochodów używanych, a średni wiek sprowadzonego pojazdu wynosił 12,5 roku. Oznacza to, że w praktyce statystyczne auto odwiedzające niezależny warsztat wyprodukowano ok. 2010 r.

W tamtym okresie reflektory halogenowe były standardem w większości segmentów, ksenony – popularną opcją w autach wyższej klasy, a LED dopiero debiutował w modelach premium. Sprowadzane używane samochody, średnio kilka lat młodsze od krajowego parku, stopniowo zmieniają ten obraz – do warsztatów trafia coraz więcej aut z ksenonami i pierwszymi generacjami reflektorów LED. Nowe auta z salonów, choć rejestrowane w sporej liczbie, przez pierwsze lata serwisowane są zwykle w ASO, a do niezależnych warsztatów trafiają z opóźnieniem.

Od acetylenu do pikseli

Historia oświetlenia samochodowego to historia coraz ściślejszej integracji źródła światła z resztą pojazdu. Pierwsze auta korzystały z lamp acetylenowych, przeniesionych wprost z powozów i rowerów.

Przełomem był rok 1913, gdy Cadillac wprowadził kompletną instalację elektryczną z oświetleniem i rozrusznikiem. Przez kolejne dekady reflektor oznaczał w zasadzie żarówkę, odbłyśnik i szybę – element prosty w diagnozie i tani w naprawie.

Kolejnym krokiem był halogen. W 1962 r. pojawiła się pierwsza halogenowa żarówka reflektorowa H1, a na początku lat 70. dwuwłóknowa H4, która na dekady stała się europejskim standardem. Dla warsztatu niewiele się zmieniło: nadal wymieniało się żarówkę, a reflektor wymagał jedynie ustawienia.

Ksenon (HID), wprowadzony po raz pierwszy w BMW serii 7 w 1991 r., przyniósł pierwszą poważną zmianę. Pojawiły się przetwornice, zapłonniki wysokiego napięcia, automatyczne poziomowanie i spryskiwacze reflektorów.

Mechanik musiał zacząć myśleć o bezpieczeństwie pracy przy wysokim napięciu, a awaria przestała oznaczać wyłącznie przepaloną żarówkę. Era LED w reflektorach głównych rozpoczęła się w drugiej połowie pierwszej dekady XXI w. – pierwszym modelem seryjnie wyposażonym w przednie światła LED był w 2007 r. Lexus LS 600h, a w pełni diodowe reflektory (Full-LED) miało Audi R8 z 2008 r.

Źródło światła przestało być wymiennym elementem i stało się częścią modułu z elektroniką sterującą i układem chłodzenia. W 2013 r. Audi A8 zadebiutowało z reflektorami Matrix LED, w których kamera i sterownik wygaszają poszczególne segmenty diod, by nie oślepiać innych kierowców.

Rok później BMW i8 przyniosło światła drogowe wspomagane laserem – technologię, która pozostała niszą modeli premium. Dziś najbardziej zaawansowane systemy to reflektory cyfrowe i pikselowe.

Mercedes-Maybach klasy S w 2018 r. otrzymał Digital Light z ponad milionem mikroluster w każdym reflektorze, pozwalający nie tylko precyzyjnie kształtować wiązkę, lecz także wyświetlać symbole na jezdni. Reflektor jest dziś w praktyce kolejnym sterownikiem w sieci pojazdu – połączonym z kamerą, nawigacją i systemami wspomagania kierowcy.

Co warsztat zamawia dzisiaj?

Mimo rozwoju technologii oświetleniowych na co dzień warsztat zamawia wciąż przede wszystkim tradycyjne źródła światła: żarówki halogenowe, palniki ksenonowe i żarówki pomocnicze – do świateł pozycyjnych, kierunkowskazów, świateł stop czy oświetlenia tablicy rejestracyjnej.

– Zaopatrujemy warsztaty głównie za pośrednictwem naszych dystrybutorów. W naszym portfolio mamy zaledwie kilkanaście zaprzyjaźnionych warsztatów, które wspieramy bezpośrednio. Od naszych bezpośrednich klientów i dystrybutorów zaopatrujących warsztaty wiemy, że dużym zainteresowaniem cieszą się wszelkiego rodzaju żarówki, a trend w tym segmencie jest wyraźnie pozytywny. Sprzedaż produktów bezpośrednio do warsztatów jest coraz lepsza, ponieważ auta są coraz bardziej skomplikowane i coraz więcej osób po prostu nie potrafi samodzielnie wymienić nawet najprostszej żarówki – mówi Tomasz Barczyk, prezes i współwłaściciel M-TECH Poland.

To obserwacja istotna dla warsztatów. Jeszcze kilkanaście lat temu wymiana żarówki była czynnością, którą kierowca wykonywał sam na stacji paliw.

Dziś w wielu modelach dostęp do oprawki wymaga demontażu obudowy filtra powietrza, akumulatora, nadkola, a czasem nawet zderzaka lub całego reflektora. Dla klienta to kłopot, dla warsztatu – drobna, ale regularna usługa, która przy okazji daje pretekst do sprawdzenia ustawienia świateł i ogólnego stanu reflektorów.

Tomasz Barczyk zwraca też uwagę na drugi mechanizm napędzający sprzedaż: im starszy samochód, tym krótsza żywotność żarówki. Na trwałość źródła światła wpływają m.in. stan instalacji elektrycznej, wahania napięcia ładowania, korozja styków, drgania czy nieszczelność obudowy reflektora. W parku pojazdów, którego średni wiek przekracza 16 lat, oznacza to częstsze wymiany – a więc stały popyt na klasyczne źródła światła.

Retrofity LED – popyt rośnie z bardzo niskiej bazy

Osobną kategorią są retrofity LED, czyli diodowe zamienniki tradycyjnych żarówek montowane w lampach zaprojektowanych pod halogen. Przez lata ich legalne stosowanie na drogach publicznych było mocno ograniczone, gdyż reflektor homologowany jest razem z konkretnym typem źródła światła. Sytuacja powoli się zmienia – na rynek trafiają homologowane zamienniki LED dla kolejnych typów żarówek.

– Liczba samochodów, w których żarówki halogenowe, pomocnicze i ksenonowe stanowią wyposażenie, w skali Europy liczona jest w setkach milionów. Z racji braku homologacji retrofity stanowią wciąż bardzo skromną część ogólnej sprzedaży. Jednak stopniowe dopuszczanie homologowanych produktów, np. żarówek H11, a obecnie C5W, sprawia, że klient końcowy eksperymentuje z tymi produktami, co jednoznacznie przekłada się na popyt. Należy zaznaczyć, że im starszy samochód, tym cykl życia żarówki jest krótszy (z różnych przyczyn technicznych). Dlatego wysoka sprzedaż tradycyjnych żarówek i ksenonów utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, przy jednoczesnym wzroście sprzedaży retrofitów, które de facto startują obecnie z bardzo niskiej bazy – odpowiada Tomasz Barczyk zapytany, czy dopuszczanie kolejnych retrofitów LED przekłada się na popyt.

Z tej wypowiedzi płyną 2 wnioski. Po pierwsze, retrofity nie zastąpią w najbliższym czasie zbyt szybko tradycyjnych żarówek – ich udział w sprzedaży pozostaje skromny.

Po drugie, każde kolejne dopuszczenie otwiera nową grupę produktów i nową grupę klientów, którzy chcą poprawić wygląd i jakość światła w starszym aucie. Dla warsztatu oznacza to więcej pytań od klientów.

Zanim zamontuje się zamiennik LED, trzeba sprawdzić, czy produkt ma homologację dla danego zastosowania i czy producent przewidział go do konkretnego modelu auta. Nie mniej ważna jest kontrola po montażu: poprawność wiązki na przyrządzie do ustawiania świateł, brak błędów systemu kontroli oświetlenia (w wielu autach niski pobór prądu diody sterownik odczytuje jako przepaloną żarówkę) oraz szczelność reflektora po założeniu pokrywy.

Nowe technologie w serwisie

Im nowsze auto, tym mniej zamówień na pojedyncze żarówki, a więcej na całe moduły i reflektory. Tomasz Hajduk, wspólnik w firmie WESEM, produkującej oświetlenie dla szerokiej gamy pojazdów, zapytany o najczęściej wybierane dziś źródła światła, odpowiada:

– Największą popularnością cieszy się oświetlenie LED. Już nikogo nie trzeba przekonywać, że lampy LED mają wiele atutów, takich jak małe zużycie energii, długa żywotność, wysoka sprawność, trwałość i przyjazna dla oczu barwa światła. Cechy te sprawiają, że jazda lub praca po zmroku jest bardziej komfortowa i bezpieczna. Doceniają to użytkownicy pojazdów, którzy najczęściej wybierają właśnie takie źródło światła.

Popularność LED nie przeczy dominacji halogenu w warsztatach – ta wynika z wieku parku samochodowego. Jednocześnie Tomasz Hajduk zwraca uwagę na drugą stronę rozwoju technologii:

– Jesteśmy świadkami dalszego rozwoju oświetlenia LED. Oświetlenie staje się coraz bardziej wydajne i doskonałe, ale moim zdaniem czasem niepotrzebnie skomplikowane, a przez to m.in. bardzo kosztowne. Na pewno bardzo duży nacisk kładzie się na poprawę bezpieczeństwa i komfortu jazdy (a także pracy pojazdu), co przekłada się na korzyści dla użytkowników.

Uwaga o kosztach trafia w sedno problemu, z którym warsztaty mierzą się coraz częściej. W reflektorze LED diody zwykle nie są wymienne – awaria segmentu, sterownika czy wentylatora chłodzącego często kończy się wymianą modułu, a w wielu modelach całego reflektora.

Rośnie tym samym wartość pojedynczego zamówienia, ale i odpowiedzialność warsztatu za prawidłową diagnozę. Wymiana drogiego reflektora, gdy przyczyną był uszkodzony sterownik, przewód czy wtyczka, to prosta droga do sporu z klientem.

Zmienia się też sam charakter pracy. W autach z reflektorami adaptacyjnymi i matrycowymi wymiana lampy zwykle nie kończy się na podłączeniu wtyczki. Często konieczne jest kodowanie lub adaptacja sterownika, ustawienie podstawowe za pomocą testera diagnostycznego, a w systemach współpracujących z kamerą przednią – także kalibracja.

Warsztat potrzebuje więc nie tylko przyrządu do ustawiania świateł, lecz także oprogramowania diagnostycznego, dostępu do danych serwisowych i przeszkolonego personelu. Jednocześnie klasyczne umiejętności nie tracą na znaczeniu – zyskują nowe zastosowania.

Naprawa połamanych zaczepów obudowy za pomocą zestawów naprawczych, usuwanie zaparowania, regeneracja zmatowiałych kloszy czy naprawa wiązki elektrycznej to usługi, które przy wysokich cenach nowych reflektorów stają się dla klienta atrakcyjną alternatywą. Podobnie jest z reflektorami regenerowanymi i używanymi – im droższa nowa część, tym większe zainteresowanie tańszymi rozwiązaniami. Rolą warsztatu jest doradzić, kiedy naprawa ma sens, a kiedy jedynym rozsądnym wyjściem jest nowa część.

Pojazdy użytkowe, przyczepy, maszyny – tu LED już wygrał

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w segmencie pojazdów użytkowych, przyczep i maszyn. Tu LED szybko staje się standardem – zarówno na pierwszym montażu, jak i wśród części zamiennych.

Potwierdza to też Piotr Pawełczak, kierownik sprzedaży w HORPOL: – W wielu sektorach transportu – od przyczepek i naczep po pojazdy ciężarowe, specjalne i szynowe – wyraźnie rośnie zainteresowanie oświetleniem LED. Klienci oczekują nowoczesnych lamp obrysowych, zespolonych, roboczych, ostrzegawczych i do wnętrz, dlatego technologia musi nadążać za trendami.

I dodaje, że jednocześnie kluczowe staje się spełnienie norm kompatybilności elektromagnetycznej. To właśnie zgodność z wymaganiami EMC oraz homologacjami świetlnymi pozwala bez przeszkód dostarczać lampy na pierwszy montaż, gwarantując brak zakłóceń pracy innych urządzeń w pojazdach.

Zwrócenie uwagi na kompatybilność elektromagnetyczną nie jest przypadkowe. Lampy LED zasilane są przez układy elektroniczne, które – jeśli zostały źle zaprojektowane – mogą zakłócać pracę radia, systemów łączności, tachografu czy innych urządzeń pokładowych. Dla warsztatu obsługującego floty lub pojazdy specjalne to praktyczna wskazówka: najtańsza lampa bez potwierdzonej zgodności z wymaganiami EMC i homologacji świetlnej może wygenerować więcej problemów, niż pozwala zaoszczędzić.

Światło w samym warsztacie

Oświetlenie to nie tylko część zamienna, lecz także narzędzie pracy.

– Dużym zainteresowaniem warsztatów cieszą się latarki warsztatowe i również w tym segmencie widzimy pozytywny trend. Wynika to z naszej kompleksowej oferty oraz i wysokiej jakości w przystępnej cenie – mówi prezes M-TECH Poland.

Tu technologia LED wygrywa bezdyskusyjnie: akumulatorowe lampy inspekcyjne, czołówki i lampy podmaskowe zastąpiły dawne przenośne lampy żarowe na kablu. Przy wyborze warto zwrócić uwagę na odwzorowanie barw (ważne przy ocenie lakieru i identyfikacji przewodów), czas pracy na jednym ładowaniu, odporność na upadki i płyny eksploatacyjne oraz praktyczne mocowania – magnes czy hak. Choć może brzmi to banalnie, to jednak trzeba mieć świadomość, że dobre światło na stanowisku pracy to szybsza diagnoza i mniej przeoczonych usterek.

Dwie prędkości rynku

Polski rynek oświetlenia motoryzacyjnego porusza się z dwiema prędkościami. Z jednej strony stary park samochodowy – średnio ponad 16-letni – sprawia, że podstawą zamówień warsztatów są i jeszcze długo będą tradycyjne żarówki halogenowe, ksenonowe i pomocnicze.

Z drugiej strony do warsztatów będzie trafiać coraz więcej aut z reflektorami LED i matrycowymi, a wraz z nimi droższe części, elektronika i konieczność kalibracji. Pomiędzy tymi biegunami rozwija się nisza homologowanych retrofitów LED, która będzie dynamicznie rosnąć z każdym kolejnym dopuszczeniem.

Dla warsztatu wniosek jest prosty: szeroki dostęp do tradycyjnych źródeł światła zapewnia stały obrót dziś, a inwestycja w diagnostykę, sprzęt do ustawiania świateł i kalibracji oraz wiedzę o nowoczesnych systemach to potencjalne przychody jutra. Niewątpliwie nowoczesne technologie oświetleniowe pojawią się w niezależnych warsztatach później niż w autoryzowanych serwisach, ale pojawią się na pewno.

Źródło: Materiały redakcyjne

O Autorze

Wojciech Traczyk

Redaktor miesięcznika „autoEXPERT”

Tagi artykułu

autoExpert 10 2026

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę