Raport: rynek blacharsko-lakierniczy w Polsce

Raport: rynek blacharsko-lakierniczy w Polsce Maciej Blum

Rynek blacharsko-lakierniczy jest jednym z najbardziej dochodowych segmentów rynku motoryzacyjnego w Polsce. Ale jednocześnie jest najbardziej podatny na wpływy „szarej strefy", która z roku na rok wciąga w swoje kręgi kolejne warsztaty wykonujące naprawy nadwozia i pokrycia lakierniczego samochodów.

Czy mimo to jest to rynek, który się rozwija? A jeśli tak, to co sprzyja wzrostowi nie tylko jego rentowności, ale także jego unowocześnianiu? O ile o takowym w ogóle można mówić.

 

Czas to pieniądz

Warsztat samochodowy - czy to taki, którego działalność jest związana z usługami lakierniczymi, czy też blacharskimi - nie jest dziś łatwo prowadzić. A jeszcze trudniej jest go po prostu otworzyć. Taki punkt naprawczy jest bowiem miejscem, które może mieć negatywny wpływ na środowisko naturalne, jeśli jego właściciel nie przestrzega określonych standardów pracy. Na początku należy ocenić, jakie oddziaływanie ma ów warsztat na środowisko. Ale nie tylko. Trzeba też dopilnować, by spełniał on wszelkie niezbędne do jego prowadzenia wymogi prawne i właśnie środowiskowe (związane m.in. z ilością wytwarzanych odpadów czy emisją dopuszczalnego poziomu hałasu). Oczywisty jest też spoczywający na właścicielu warsztatu obowiązek przeprowadzania kontroli stanu technicznego urządzeń obecnych w tym miejscu pracy i dbania o ich sprawność. Niewywiązanie się z tych obowiązków skutkuje wysokimi karami administracyjnymi, a nawet nakazem zawieszenia działalności warsztatowej.

 

Tak wygląda teoria. A jaka jest rzeczywistość? Według przedstawicieli rynku liczba warsztatów blacharsko-lakierniczych spada z roku na rok. Może mieć to związek z tym, że oprócz posiadania odpowiedniego kapitału na wyposażenie takiego miejsca pracy i spełnienia wszelkich kwestii formalno-prawnych przed chcącymi otworzyć warsztat blacharsko-lakierniczy stoją także prozaiczne - na pierwszy rzut oka - wymagania. A związane są one z prostą z pozoru umiejętnością oceny przez właściciela, czy jego zakład jest rentowny. W tego typu działalności, gdzie roi się od małych zakładów, ważne są kwestie wyceny czasu pracy: pochłaniają one bowiem według szacunków aż 50-60% całkowitych kosztów naprawy. Z czego może to wynikać? Z braku systemów służących do monitorowania tego typu danych i obowiązku przesyłania ich przez warsztatowców do zajmujących się tym instytucji (brakuje takich też w przypadku kontroli emisji zanieczyszczeń przez dany warsztat). Właściciele punktów naprawczych zazwyczaj nie prowadzą podziału kosztów na stałe i zmienne, czemu winny jest zły system finansowo-księgowy w zakładzie lub zwyczajny jego brak. Nie potrafią tym samym znaleźć oszczędności, bo nie wiedzą, czy usługi, jakie oferują, oprócz kosztów z nimi związanych przynoszą też jakieś zyski. Rzutuje to nie tylko na brak odpowiednich inwestycji w warsztacie, ale może też w niektórych przypadkach skutkować wyrejestrowaniem działalności i prowadzeniem jej w inny, mniej uregulowany prawnie sposób. Według analityków rynku tylko nieliczne tego typu punkty warsztatowe decydują się na wyliczenie i podanie tych kwot na rzecz statystyk. Wyjątkiem są sieci warsztatów i tym samym duże firmy, dla których taka wycena jest podstawą ich działalności.

 

Stąd też na rynku coraz więcej dostępnych jest szkoleń, których tematyka skupia się na zdobywaniu przez warsztatowców umiejętności sprawnego i rentownego zarządzania swoim miejscem pracy. A są one organizowane oczywiście przez producentów i dystrybutorów części blacharsko-lakierniczych, dla których warsztaty są najlepszym i zarazem jedynym rynkiem zbytu dla oferowanych przez nich produktów. Jednak to nie jedyne problemy, jakie napotykają warsztatowcy. Także słowo „ekologia" spędza im sen z powiek, a przynajmniej niektórym - szczególnie tym, którzy zdecydowali się wyrejestrować swój warsztat. Najpierw jednak rzut oka na zmiany, jakie na rynku lakierniczo-blacharskim zachodzą od kilku lat, a dokładniej od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej.

 

Ekologicznie, ale czy ekonomicznie?

Rozwój - według przedstawicieli branży lakierniczej taki trend cechuje polskie lakiernictwo. Bo i panuje tutaj spore pole do popisu, jeśli chodzi o ewolucję zarówno wyposażenia warsztatów lakierniczych, jak i stosowanych w nich technikach pracy.

 

- W zakresie technologii coraz większy nacisk kładzie się na skrócenie czasu naprawy przy zachowaniu wysokiej jakości usług - mówi Tomasz Tomczyk z Novolu. - W warsztatach o dużej przepustowości standardem jest stosowanie podkładów mokro na mokro. Producenci wyrobów lakierniczych, mając do dyspozycji nowe surowce i dodatki, udoskonalają swoje produkty (np. lakiery ceramiczne SR o podwyższonej odporności na zarysowania) lub tworzą zupełnie nowe (np. lakiery bezbarwne utwardzające się w ciągu ok. 15 minut w temperaturze 60°C). Pojawiają się również produkty wykorzystujące bardziej zaawansowane technologie do utwardzania, np. promieniowanie UV. Producenci samochodów wprowadzili też do swojej oferty wiele nowych elementów: wykonanych z aluminium i z tworzyw sztucznych, które musiały być lakierowane w podobny sposób jak reszta elementów stalowych karoserii.

 

- Coraz bardziej popularne stały się usługi lakiernicze polegające na naprawie mniejszych uszkodzeń - mówi o zmianach na rynku Marcin Strykier z BASF Polska. - Nie ma już potrzeby lakierowania całego pojazdu lub nawet całego elementu. Skraca się także czas potrzebny na naprawę. Oczywiście do tego celu konieczne są odpowiednio dostosowane produkty, zapewniające wysoką dokładność doboru kolorów, umożliwiające uzyskanie jednorodnego koloru na całej powierzchni i zapewniające odpowiednio krótki czas schnięcia materiału. Drobne naprawy będą miały w najbliższych latach coraz większy i znaczący udział w całości prac renowacyjnych, chociaż w tej chwili są to systemy jeszcze unikalne, oferowane przez nieliczne firmy. Zmiany, które nastąpiły, pociągnęły za sobą oczywiście rozwój niemal wszystkich używanych w warsztacie produktów (np. materiałów ściernych, materiałów polerskich, narzędzi i wyposażenia). 

 

- Firmy, które dostarczają te produkty, wprowadziły nowatorskie rozwiązania ułatwiające obróbkę, np. bezbarwne lakiery ceramiczne lub mleczka polerskie tzw. jednoetapowe, które pozwalają oszczędzić czas, jak również materiał - mówi Witold Okoński z Tooltechnic Systems. - Rozwiązały one problemy techniczne typu: występowanie hologramów na ciemnych metalikach dzięki zastosowaniu do ich usuwania szlifierek z ruchem krzywoliniowym. Na polu bezpieczeństwa, szczególnie przy szlifowaniu elementów aluminiowych, też pojawiły się rozwiązania specjalne spełniające dyrektywę ATEX (definiuje ona wymagania zasadnicze, jakie musi spełniać każdy produkt przeznaczony do stosowania w strefach zagrożonych wybuchem - przyp. red.) dzięki zastosowaniu w nich silnika bezszczotkowego.

 

Wszystkim tym - na pierwszy rzut oka - pozytywnym zmianom „winna" jest Unia Europejska. 21 kwietnia 2004 roku weszła w życie unijna dyrektywa 2004/42/CE, nazywana powszechnie dyrektywą wodną. Zgodnie z proekologiczną linią UE wprowadziła ona obowiązek stosowania przez warsztaty lakiernicze lakierów wodorozcieńczalnych. Zmiana ta, która z początku zmroziła właścicieli warsztatów lakierniczych, oczywiście pociągnęła za sobą większe inwestycje w związku ze zmianą trybu pracy z dotąd stosowanymi lakierami ozpuszczalnikowymi. Specjalne wymagania związane z transportem i przechowywaniem nowych produktów, a także szkolenia dla lakierników, które miały im pomóc poznać specyfikę lakierów wodorozcieńczalnych i ułatwić ich stosowanie - to wszystko wiązało się z kosztami i czasem. Brak więc odpowiedniego zaplecza technicznego, warunków warsztatowych i przede wszystkim środków finansowych, które miały pomóc we wdrożeniu nowej technologii w życie, stały się dla niektórych właścicieli warsztatów barierą nie do pokonania. Stąd też poszerzanie się „szarej strefy lakierniczej", nieprzestrzegającej tej dyrektywy. [...]

 

Magdalena Mania-Jungiewicz

Więcej informacji o rynku blacharsko-lakierniczym w najnowszym "autoEXPERCIE" 2/2012. 

Tagi artykułu

Zobacz również

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę