Hołd dla ojca zaklęty w metalu klasycznego Defendera
HelderburgPrzed niedzielnym Dniem Ojca amerykańska pracownia projektowa Helderburg zaprezentowała swoje najbardziej efektowne wizualnie dzieło: „Raleigh" – unikatowy egzemplarz Land Rovera Defendera D110 o wartości 448 770 dolarów. Raleigh to osobisty hołd założyciela i prezesa Helderburg, Paula Potratza, złożony jego ojcu, który zmarł, gdy Potratz był jeszcze nastolatkiem. To właśnie ta strata stała się inspiracją do powstania marki Helderburg.
Pojazd, pomyślany jako pomnik pamięci o ojcu, zachowuje oryginalną, zgodną z numerami fabrycznymi specyfikację i obejmuje ponad 300 godzin pracy nad ręcznie grawerowanymi elementami metalowymi, wykonanymi przez mistrza grawerstwa Edwarda Ashcombe'a, na trwałe wpisując historię rodziny w fizyczną strukturę pojazdu.
Choć ojciec Potratza cenił klasyczne angielskie rzemiosło – od motocykli Triumph po strzelby na zamówienie – nazwa, emocjonalny ciężar i język stylistyczny pojazdu wywodzą się z dużo skromniejszego przedmiotu: zabytkowego angielskiego roweru Raleigh z trzybiegową przekładnią.
– Kiedy byłem dzieckiem, mój ojciec zamontował na tylnym siedzeniu swojego samochodu Raleigh dziecięcy fotelik, żebyśmy mogli razem zwiedzać Chicago – opowiada Potratz. – Najbardziej pamiętam nierówny bruk w Lincoln Park. Samochód nie miał amortyzacji, a wtedy trzeba było to po prostu znosić. Dzisiaj oddałbym wszystko za jeszcze jedną przejażdżkę po tych samych ulicach. Im jestem starszy, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że to właśnie te proste, spokojne chwile stają się twoją naszym oparciem. Raleigh został stworzony, by zachować to uczucie.
Aby osiągnąć tak głęboki poziom narracji, Potratz zrezygnował z tradycyjnych, katalogowych elementów wykończeniowych i zaangażował Ashcombe'a – mistrza rzemiosła, który od dziesięcioleci grawerował strzelby najwyższej klasy. Zamiast korzystać z gotowych wzorów, Ashcombe spędził setki godzin, ręcznie grawerując newralgiczne, najczęściej dotykane elementy pojazdu: klamki drzwi, zamki, korbki szyb, nawiewy oraz środkową część kierownicy. Misterne zdobienia i winiety przedstawiają autentyczne wspomnienia rodzinne: polowania na bażanty i synogarlice, psy myśliwskie w akcji, a nawet mały portret rodzinnego psa o imieniu Lucy, wkomponowany w metal niczym prywatny podpis.
Co decyduje o jakości renowacji Land Rovera Defendera?
Większość firm w tej branży po prostu modyfikuje Defendery – to mechanicy korzystający z gotowego katalogu – wyjaśnia Potratz. – Helderburg jest pracownią projektową. Do klasycznej platformy Defendera nie podchodzimy jak do pojazdu przeznaczonego do modyfikacji, lecz jak do przestrzeni, którą od podstaw, od samego podwozia, projektujemy na nowo. Lakier, skóra i praca mechaniczna mogą wyrażać gust, ale my tworzymy przedmioty-dziedzictwo, mające nieść historię konkretnej rodziny przez kolejne pięćdziesiąt lat.
Na pierwszy rzut oka nadwozie Raleigh wygląda na czarne. W rzeczywistości jest wykończone niestandardowym metalicznym zielonym lakierem z głęboką brązową podbudową, mieszanym wyłącznie "na oko", tak by oddać ciemny metaliczny brąz, kremową biel i zieleń zabytkowego roweru ojca Potratza. W świetle słonecznym lakier ujawnia swoją wielowymiarową głębię, pozostając przy tym stonowany, przemyślany i trwały.
Uzupełnieniem tego indywidualnego wykończenia są materiały o charakterze konstrukcyjnym, a nie wyłącznie kosmetycznym. Do paneli nadwozia zastosowano aluminium o większej grubości, zapewniające idealną płaskość powierzchni, a całość uzupełniają ręcznie wycinane żaluzje maski nawiązujące do przedwojennej europejskiej karoserii rzemieślniczej, niemiecka atrapa chłodnicy oraz wykonane na zamówienie, frezowane z bloku wsporniki aluminiowe.
Rozwiązania konstrukcyjne stosowane przez Helderburg
We wnętrzu kabiny Raleigh przypomina prywatną angielską bibliotekę. Ciepła, brązowa skóra pokrywająca wnętrze została zainspirowana mocno sfatygowanym siodełkiem marki Brooks, na którym ojciec Potratza jeździł przez lata – z bogatą patyną, jaką może wytworzyć wyłącznie czas. Skóra została ręcznie naciągnięta na frezowane na zamówienie ramy foteli, dopasowane precyzyjnie do pozycji kierowcy.
Pełna integracja systemów sięga głębiej niż powierzchnia wykończenia: wnętrze potraktowano jako komorę akustyczną, wykorzystując zastrzeżone, laminowane szkło solarne tłumiące rezonans, natomiast podwozie powstaje z użyciem własnego procesu obróbki CNC, zastrzeżonych hamulców oraz niemieckich amortyzatorów eliminujących przechyły nadwozia. Napęd stanowi własny silnik wysokoprężny z turbodoładowaniem Helderburg Mark 3.5, który zachowuje autentyczność zgodną z numerami fabrycznymi, oferując jednocześnie dwoisty charakter pracy – cichy podczas spokojnej jazdy turystycznej i wyraźnie bardziej dynamiczny przy otwartych zaworach układu wydechowego.
– Każde zlecenie w Helderburg zaczyna się od czystej kartki, prywatnej rozmowy i wspomnień, które ukształtowały czyjeś życie – zaznacza Potratz. – Nie oferujemy konfiguratorów – oferujemy autorską wizję. Raleigh przypomina, że najlepsze rzeczy, jakie tworzymy, nigdy tak naprawdę nie dotyczą samych maszyn. Chodzi o wspomnienia, które się z nimi wiążą.
To bezkompromisowe podejście do głębi inżynieryjnej, indywidualnej metaloplastyki oraz ograniczonej, niepowtarzalnej rocznej puli zleceń sprawia, że wymagający inwestorzy z branży motoryzacyjnej uznają Helderburg za czołową pracownię projektową w segmencie klasycznych Defenderów na świecie.
Szczegóły wykonania najlepiej widać na zdjęciach – zapraszamy do galerii prezentującej Raleigh z bliska.
Źródło: Helderburg
















