Filtry oleju: małe zaniedbanie, wielki rachunek
UFI FiltersMechanik rzadko bywa zaskoczony. Widział już zbyt wiele. A jednak kiedy klient przyjeżdża z silnikiem dławiącym się na każdym tysiącu obrotów i pyta, czy „to coś poważnego” ‒ odpowiedź bywa bolesna. Nie dlatego, że usterka była trudna do przewidzenia. Właśnie dlatego, że była całkowicie do przewidzenia. Wystarczyło tylko wymienić filtr oleju na czas. Ten mały, niepozorny element, o którym zbyt wielu kierowców myśli jak o gadżecie dołączanym do oleju przy okazji ‒ jest on w istocie pierwszą linią obrony silnika przed jego własnym wrogiem: zanieczyszczeniami, które silnik sam wytwarza podczas pracy.
- Świeżo zamontowany filtr oleju to precyzyjny system w miniaturze. Jego zadaniem nie jest jedynie przepuszczanie oleju przez papierowe medium filtracyjne. Dowiedz się więcej o mechanizmie działania tego układu.
- Najważniejsze funkcje zaworów filtra: kontrola i regulacja przepływu.
- Jakie właściwości ma autorskie medium filtracyjne FormulaUFI.Micron.
W środku filtra oleju pracują 2 zawory o zupełnie różnych funkcjach. Pierwszy z nich ‒ zwrotny ‒ pilnuje, by po wyłączeniu silnika olej nie spłynął z powrotem do miski. Bez niego każde zimne uruchomienie oznaczałoby kilka krytycznych sekund pracy bez smarowania.
Drugi zawór ‒ obejściowy ‒ pozostaje na co dzień zamknięty. Jego rola ujawnia się tylko wtedy, gdy układ napotka nadmierny opór przepływu. W uproszczeniu: jest zabezpieczeniem awaryjnym, które nigdy nie powinno być potrzebne.
Gdy filtr jest nowy, olej przepływa przez medium filtracyjne z minimalnym oporem. Cząstki metaliczne, produkty spalania, koloidy ‒ wszystko to zostaje skutecznie wychwycone, zanim olej dotrze do wału korbowego, wałka rozrządu oraz pozostałych elementów wymagających precyzyjnego smarowania.
Warstwa oleju, która tam dociera, jest jednorodna, czysta i zapewnia optymalne warunki pracy. Silnik dosłownie „nie czuje” obecności filtra ‒ i o to właśnie chodzi.
Kilometr po kilometrze ‒ i co z tym robi czas
Przez pierwsze dziesiątki tysięcy kilometrów filtr robi swoje bez słowa skargi. Pory medium filtracyjnego stopniowo wypełniają się zatrzymanymi zanieczyszczeniami, a opór przepływu powoli rośnie.
Co ciekawe ‒ przez pewien czas filtr staje się wręcz bardziej skuteczny. Zagęszczona warstwa osadów działa jak dodatkowe sito, wychwytując cząstki jeszcze drobniejsze niż wcześniej.
To efekt przejściowy, ale realny. Niestety, ma on swoją cenę. Rosnący opór przepływu to sygnał, że filtr zbliża się do granicy swojej wydolności.
Jeszcze pracuje. Zawór obejściowy pozostaje zamknięty. Smarowanie przebiega prawidłowo. Ale zegarek już tyka.
Punkt, którego nie wolno przekroczyć
I tu zaczyna się ta część historii, o której warto rozmawiać z klientem ‒ zanim przyjedzie z problemem, a nie po jego wystąpieniu. Gdy filtr jest już mocno nasycony zanieczyszczeniami, opór przepływu oleju osiąga poziom, przy którym zawór obejściowy zaczyna się otwierać. Nie sporadycznie ‒ coraz częściej.
A kiedy zawór obejściowy jest otwarty, olej idzie na skróty: omija medium filtracyjne i trafia do silnika bez żadnej filtracji. Prosto z miski do wału korbowego ‒ z całym bagażem metalowych opiłków i koloidów, które przez miesiące zbierały się w układzie.
Jednocześnie zawór zwrotny, po długim okresie eksploatacji, traci swoją elastyczność. Jego szczelność spada. Olej zaczyna cofać się do miski po każdym wyłączeniu silnika ‒ a to oznacza, że przy każdym uruchomieniu układ smarowania potrzebuje więcej czasu, by osiągnąć właściwe ciśnienie robocze.
Przez te kilka ‒ może kilkanaście ‒ sekund elementy silnika pracują niemal „na sucho”. Każde takie uruchomienie przyspiesza ich zużycie. Każde jest małym krokiem ku poważnej awarii.
źródło: UFI FiltersGdy filtr przestaje być filtrem
Najgorszy scenariusz ‒ ten, który kończy się naprawdę dużym rachunkiem ‒ zaczyna się w momencie, gdy medium filtracyjne ulega mechanicznemu uszkodzeniu lub po prostu zapada się pod własnym ciężarem zgromadzonych osadów. Od tej chwili skuteczność filtracji spada praktycznie do zera.
Niefiltrowany olej krąży swobodnie po całym układzie, docierając do każdego miejsca wymagającego smarowania ‒ i niszcząc je przy tym metodycznie. Konsekwencje są łatwe do przewidzenia, choć trudne do zaakceptowania przez portfel klienta.
Cząstki ścierne działają jak papier ścierny na ściankach komory spalania ‒ powodują stopniowe zużycie ścianek, które umożliwia przedostawanie się oleju do przestrzeni spalania. Efekt widoczny gołym okiem: niebieski dym z rury wydechowej.
MOŻE ZAINTERESUJE CIĘ TAKŻE
Dla doświadczonego mechanika to jednoznaczny sygnał. Pytanie tylko, czy pojawia się zanim szkody staną się nieodwracalne.
W lepszym przypadku ‒ czyli gdy dojdzie do interwencji stosunkowo wcześnie ‒ naprawa oznacza wymianę pierścieni tłokowych i szlifowanie cylindra. Kosztowne, ale do zniesienia.
W gorszym przypadku jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest wymiana całej jednostki napędowej. I właśnie tutaj kończy się historia o „małej oszczędności” na filtrze lub jego wymianie.
Odpowiedź inżynierów: technologia, która nie odpuszcza
UFI Filters, jako jeden z globalnych liderów w obszarze filtracji, podchodzi do problemu degradacji filtra oleju nie tylko poprzez zalecenia eksploatacyjne, ale przede wszystkim od strony inżynierii materiałowej. Kluczową rolę odgrywa tu autorskie medium filtracyjne FormulaUFI.Micron ‒ oparte na włóknach szklanych, w niektórych aplikacjach łączonych z włóknami syntetycznymi.
Jego działanie nie polega wyłącznie na mechanicznym zatrzymywaniu zanieczyszczeń. Istotny jest gradient średnic włókien ‒ im drobniejsze włókno, tym skuteczniejsze wychwytywanie cząstek.
Odpowiednio zaprojektowany rozkład przekrojów wydłuża zaś żywotność całego elementu. Struktura medium zapewnia wysoką przepuszczalność, co przekłada się na minimalne straty ciśnienia w układzie ‒ filtr skutecznie chroni silnik, nie obciążając go zbędnym oporem hydraulicznym.
Równie istotna jest trwałość obudowy i modułu. W rozwiązaniach UFI stosowane są wzmocnione tworzywa sztuczne, które poprawiają odporność mechaniczną całego zespołu i pozwalają utrzymać stabilność pracy w wymagających warunkach ‒ a warunki te są dziś wyjątkowo wymagające.
Downsizing silników, systemy Start & Stop, technologie hybrydowe, normy Euro 6 i Euro 7 ‒ każda z tych zmian oznacza nowe wyzwania dla filtra oleju. Wyższe temperatury pracy, większa liczba cykli uruchamiania i wyłączania, nowe rodzaje olejów i pakietów dodatków ‒ filtry muszą radzić sobie ze środowiskiem, które jeszcze dwie dekady temu po prostu nie istniało.
Odpowiedzią UFI na te wyzwania jest też integracja wielu funkcji w modułach olejowych ‒ rozwiązanie, które zmniejsza masę układu, upraszcza jego budowę i zwiększa kompaktowość całości. Osobnym wątkiem, ale nie mniej istotnym, jest kwestia zrównoważonego rozwoju: ekologiczne moduły UFI pozbawione elementów metalowych pozwalają na prostszą i mniej obciążającą środowisko utylizację po zużyciu.
To nie jest kwestia gustu – to kwestia jakości
Dla warsztatu praktyczna konkluzja tej historii jest prosta: rozmowa o wymianie filtra oleju to nie opcja sprzedażowa ‒ to element rzetelnej obsługi technicznej. Klient, który rozumie, co dzieje się wewnątrz filtra przez kolejne tysiące kilometrów, rzadziej protestuje przeciwko regularnej wymianie.
Ten zaś, kto wie, co znaczy silnik pracujący z niefiltrowanym olejem, jeszcze rzadziej pyta, czy można „oszczędzić” na jakości filtra. Dlatego wybór produktu ma znaczenie.
Filtry renomowanych producentów ‒ projektowane z myślą o konkretnych aplikacjach, testowane pod kątem rzeczywistych warunków eksploatacji i wyposażone w sprawdzone media filtracyjne ‒ to nie wydatek. To ubezpieczenie. A w motorserwisie najdroższe naprawy zawsze zaczynają się od małych zaniedbań, które ktoś ‒ klient lub mechanik ‒ postanowił zignorować.
Artykuł powstał na podstawie materiałów technicznych UFI Filters.







