AutoExpert
Reklama
Reklama

Brytyjczycy wypowiadają wojnę benzyniakom

Preview
BMW
27.11.2020
Reklama
Reklama

Już za 10 lat - o pięć lat wcześniej niż zapowiadano - samochody z silnikami spalinowymi na dobre znikną z salonów sprzedaży w Wielkiej Brytanii. Zdaniem ekspertów może to zapoczątkować reakcję łańcuchową w całej Europie.

Brytyjski premier Boris Johnson zapowiedział, że od 2030 r. rząd zamierza wprowadzić zakaz sprzedaży samochodów benzynowych i z silnikami Diesla. Hybrydy będzie można kupić jeszcze do 2035 r. Nowy termin jest o 5 lat krótszy niż wcześniej zapowiadano.

Strategia brytyjskiego rządu zakłada dofinansowanie budowy infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych kwotą 1,3 mld funtów. Dotacje w wysokości 600 mln funtów popłyną także do użytkowników elektryków. Środki te stanowią część pakietu ekologicznego o wartości 12 mld funtów (ok. 60 mld zł) przeznaczonego na finansowanie „zielonych” inwestycji.

Na decyzje rządu z niepokojem patrzy Brytyjskie Stowarzyszenie Producentów i Sprzedawców Motoryzacyjnych (SMMT). Jak mówią jego przedstawiciele, pełna elektryfikacja rynku wymaga czegoś więcej niż ustalenia terminu. Z kolei zdaniem ekspertów plany Borisa Johnsona są jasnym sygnałem dla rodzimej branży motoryzacyjnej, która do tej pory z rezerwą odnosiła się do kwestii elektromobilności. Wyjątkiem jest Nissan, który w Wielkiej Brytanii produkuje sporo modeli elektrycznych, w tym także na rynek Unii Europejskiej.

Reklama

Reakcja łańcuchowa

Działania Brytyjczyków mogą wywrzeć spory wpływ także na inne rynki europejskie. Jeśli uda im się szybko zelektryfikować rynek motoryzacyjny, może to wywołać swoisty efekt domina na Starym Kontynencie. Pierwsze reakcje ekspertów niemieckich na oświadczenie brytyjskiego premiera zdają się potwierdzać tę prognozę.

Obawy Niemców dotyczą przede wszystkim konkurencyjności rodzimego przemysłu: szybka zmiana profilu produkcji może bowiem na dłuższą metę okazać się dla Brytyjczyków korzystniejsza niż powolne, acz konsekwentne działania niemieckich koncernów. A to zapewni im przewagę nad tymi krajami, które wciąż znajdują się na początku drogi ku elektromobilności.

Reklama

Czarny scenariusz Brexitu

Zdaniem analityków brytyjski przemysł motoryzacyjny ma jednak większe powody do obaw niż szybka elektryfikacja: poważniejszym zagrożeniem dla niego może okazać się tzw. No-Deal-Brexit, czyli wyjście z Unii bez podpisania porozumień handlowych. Utrudni to bowiem przepływ towarów i ludzi między Wielką Brytania a Unią Europejską, a tym samym wydłuży czasy dostaw części i zwiększy koszty produkcji samochodów.

Jak mówi prezes SMMT Mike Hawes, tego typu Brexit spowodowałby, że branża w ciągu kolejnych pięciu lat straciłaby ok. 47 mld funtów, co w połączeniu z konsekwencjami koronawirusa może okazać się dla niej katastrofalne.

Źródło: BMW

 

Reklama

O Autorze

Tagi artykułu

Zobacz również

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę
Reklama