Po zmianie obowiązujących obecnie przepisów nie będzie ona już przestępstwem, lecz wykroczeniem, co wiąże się ze znacznie łagodniejszymi sankcjami karnymi.
Jest to jedna spośród stu kilkudziesięciu nowelizacji przepisów prawa karnego opracowywanych w Komisji Kodyfikacyjnej. Dostosowywanie obowiązujących w Polsce sankcji karnych do ich wymiarów przyjętych w innych krajach Unii Europejskiej wydaje się słusznym kierunkiem. Dotychczas dążono raczej do penalizacji wszystkiego, co tylko się da.
Nie zsiadając jeszcze z roweru, jadę sobie zygzakiem, bo zgodnie z nowym prawem jazda na bicyklu pod wpływem alkoholu nie będzie już przestępstwem. Ustawodawca odkrył, że pijani rowerzyści, jeżeli komuś robią krzywdę, to w zasadzie bez wyjątku sobie, a roczne utrzymanie 4000 skazanych z tego tytułu kosztuje budżet 120 mln. zł. Przy tej okazji wspomnę tu o mieszkańcu Białego Boru, który jechał na bicyklu nago z prędkością 53 km/h. Ponieważ przekroczył dozwoloną prędkość, zarejestrował go fotoradar. W efekcie za przekroczenie prędkości został ukarany stuzłotowym mandatem, a za nieobyczajne zachowanie sąd w Szczecinku nałożył na niego tysiączłotową grzywnę. Wszystko zgodnie z Kodeksem wykroczeń.
Osobiście jestem za zredukowaniem penalizacji do minimum. Nie karałbym na przykład nikogo za „mowę nienawiści". Od sankcji karnej lepsze są: ignorowanie, dyskusja, krytyka lub obśmianie. Sam wybieram to ostatnie, bo głupcy nie zasługują na więcej.
Tymczasem prokuratorzy i sądy uwielbiają zajmować się trzema gramami marihuany znalezionymi u artystki, wrednym wpisem internauty na temat naszych misji wojskowych i dziesiątkami tysięcy innych głupot. Dlaczego? Bo to łatwe. Sprawa takiego, dajmy na to, Amber Gold łatwa nie jest. Można sobie na niej połamać zęby i skręcić kark. I to jest tajemnica ignorowania przez nasz wymiar sprawiedliwości poważnych przestępstw, a skupiania się na duperelach.
Tytułową frazę wyrwałem z cytatu autorstwa Antoniego Słonimskiego. Kończy się on słowami: „...nie orzeł to pisał, ale reszka". Nasz system prawny też tworzą reszki.
Cezary Kruk