Kradzież samochodów – poziom 2.0

Pixabay - JESHOOTS-com
Reklama
Reklama

Rozwój nowoczesnych technologii, zapewniających zdalną obsługę i sterowanie samochodem, to nie tylko duże udogodnienie dzisiejszych czasów. Najnowsze rozwiązania telekomunikacyjne i informatyczne to również gratka dla złodziei aut. Coraz częściej dostęp uzyskiwany jest za pomocą smartfona albo też urządzenia imitującego popularnego  „Game Boya”.

Kradzież „na walizkę” odchodzi do przeszłości. Teraz złodzieje używają coraz bardziej nowoczesnych aplikacji. To, co ma z jednej strony służyć jako udogodnienie - możliwość zdalnego sterowania pojazdem, okazuje się bronią obusieczną. Wiemy bowiem, że te wszystkie funkcje autonomiczne, takie jak: wskazywanie awarii w samochodzie i samodzielna łączność z najbliższym serwisem, zamawianie potrzebnych części, czy też umawianie wizyt przez komputer pokładowy, pozwalają na zgromadzenie wiedzy o samochodzie oraz o zwyczajach kierującego. Poprzez aplikacje mobilne cyberprzestępcom coraz łatwiej jest przejmować kontrolę nad owym komputerem pokładowym, dzięki czemu samochód można ukraść. Aplikacje oferowane przez producentów samochodów pozwalają na sprawdzenie stanu pojazdu, uruchamianie silnia, czy też otwieranie go. Rozbudowana elektronika w nowych pojazdach bazuje na rozwiązaniach z pogranicza motoryzacji i systemów informatycznych. Niestety, im bardziej zaawansowana jest zainstalowana nowatorska technologia, tym istnieje większe ryzyko niedociągnięć, które mogą zostać wykorzystane przez hakerów. Powstało nawet określenie: car hacking i stanowi ono realne zagrożenie dla właścicieli takich samochodów. Producenci muszą takie zagrożenie brać pod uwagę. Co prawda tego typu ataki mają miejsce od ok. 10 lat, jednak nigdy wcześniej nie było tylu elektronicznie sterowanych samochodów na drogach. Ciekawym eksperymentem, który przypominał sceny z filmów akcji, było wydarzenie z 2015 roku, kiedy to specjaliści ds. zabezpieczeń, Charlie Miller oraz Chris Valasek, przejęli kontrolę nad Jeepem prowadzonym przez dziennikarza magazynu Wired, Andy’ego Greenberga. Zdołali oni dosyć szybko przedostać się do systemu dźwiękowego w samochodzie, by następnie objąć kontrolę nad klimatyzacją, a finalnie nad hamulcami i układem kierowniczym.

Niebezpieczne udostępnianie prywatnych danych

Reklama

Informacje w nowoczesnych pojazdach zbierane są po to, by ułatwić życie kierowcom. Są to dane dotyczące celów i częstotliwości podróży, miejsc postojów, stacji tankowania, sposobu jazdy itp. Tym samym jednakże, właściciele, chcąc nie chcąc, udostępniają swoją prywatność, która może być narażona na cyberataki, w przypadku wycieku danych. Dlatego też wyzwaniem dzisiejszych czasów jest ochrona kierowców i ich danych przed tego typu wydarzeniami. Wiążą się one nie tylko z kradzieżą samych aut, ale także z przywłaszczeniem środków z kont bankowych, które udostępnione są w aplikacjach producentów pojazdów. Jednym ze sposobów walki ze złodziejami jest monitorowanie aktualności oprogramowania na urządzeniach, którym umożliwiamy dostęp do komputera pokładowego pojazdu.

Urządzenie, wyglądające jak Game Boy nowym zagrożeniem dla właścicieli samochodów

W Bułgarii stworzono urządzenie, które przypomina popularnego niegdyś Game Boya, a w rzeczywistości jest jednym z najdoskonalszych metod na kradzież samochodu, który ma bezkluczykowy system dostępu. Do niedawna oficjalnie sprzedawane było jako specjalistyczny sprzęt serwisowy, jednakże jego koszt wynosi ok. 20 tys. euro. Nikt nie łudzi się na temat zastosowania tego urządzenia. Do Polski sprzedano już ponad 50 sztuk, bynajmniej nie w celach serwisowych. Jak ono działa? Ukryto je w obudowie chińskiej podróbki gry Nintendo. Było to dosyć sprytne posunięcie. Nikt nie podejrzewał kogoś z grą w ręku, że ten będzie chciał przejąć dostęp do auta. Tymczasem urządzenie może otworzyć praktycznie każdy samochód, który nie posiada kluczyka. Choć na razie, w dziennikarskim filmie poświęconym temu tematowi, reporter Polsat News Leszek Dawidowicz, pokazał otwieranie aut azjatyckich marek. Przed takim sposobem kradzieży ciężko się obronić. Tym bardziej że w naszym kraju, złodzieje niestety potrafią być bardzo kreatywni i zdolni. Dlatego też wysoka liczba zakupionego sprzętu niesie ze sobą duże ryzyko kradzieży, szczególnie wśród marek japońskich, czy też koreańskich. Znając jednakże zagrożenie, łatwiej będzie w przyszłości zabezpieczyć się przed tego typu atakami.

Reklama

 

źródło: CN autokey

 

 

Reklama

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę
Reklama